niedziela, 10 października 2010

Bardzo stary wierszyk :)

Nie mam nastroju, wiec żeby coś zamieścić, dam starocia:


Potrzeba kobiety się zdarza, niestety-
zachcianka poety, co wie czym jest ból.
Dopada nas zwłaszcza
jak tłuszcza hulaszcza,
gdy rozum jest w chaszczach
i gryzie jak mól

Młodego, co w pryszczach się paszcza wybłyszcza,
pogłaszczą babiszcza, uśmiechną się doń!
Ja marzę że jeszcze
je kiedyś popieszczę,
lub nawet zbezczeszczę,
choć siwą mam skroń...

Bo to już nie proste, gdy entą masz wiosnę,
i włoski żałosne odkryją ci łeb.
Są zimne jak leszcze
niewiasty drapieżcze.
Z rozpaczy dziś wrzeszczę
na pań idąc lep!

Bo cóż mi po wieszczach, gdym w żądzy jest dreszczach,
nie w słońcu, lecz w deszczach mych uczuć tkwi toń.
Jak diament w niej błyszczy
ideał, co niszczy
i spala do zgliszczy...
Ma żądza - Twa broń...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza