czwartek, 22 marca 2012

Wiosna i już.

Wyrosło mi COŚ w ogródku.
W zasadzie tycie coś...
Zapewne rosnąć będzie do skutku.
Chociażby zimie na złość.
Nawet listków to nie ma,
ot, taki pąk i badylek.
To chyba zwykła ściema,
myślałem sobie przez chwilę.

Taki tu klimat, że nie wytrzyma
na pewno z zimą nikt.
Ale też wiosny wcale nie ma.
Pewnie na lepszy poszła wikt...

A potem niebo zagrzmiało
stadami gęsi i czapli.
Już chyba wiem, co się stało.
To zimy bilans ostatni.
Pewnie wyrosła tu zaspa,
a że brak śniegu, wyrosła z flory.
Idea wzrostu nie wygasa,
ten świat już jest zupełnie chory...

A przecież klimat, że nie wytrzyma
na pewno z zimą nikt.
Ale też wiosny wcale nie ma.
Pewnie na lepszy poszła wikt...

Płatki wiotkie ma ten kwiatek,
łodyżkę rachityczną
i jeszcze na dodatek
zieloność mało śliczną.
I nie wiadomo wcale,
dlaczego mi wyrosła
roślinka niczym palec...
Hmmm... chyba wiem. To wiosna...

Bo przecież klimat, że nie wytrzyma
na pewno z zimą nikt.
A wiosna jest, i już się wspina
by nam polepszyć byt.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza