czwartek, 8 marca 2012

Pean dla bezrobocia

Straciłem pracę, cóż ze mnie za facet,
że nowej mi szukać się nie chce.
Żarcie i picie to nie całe życie.
Do życia wystarczy powietrze.
Nie mam już stresów, od rana po wieczór
mam czas na swobodne myślenie.
Przez trzy miesiące zasiłek na koncie,
więc może się wreszcie polenię.

(refren muzyczny, beztekstowy)

Przeżyłem lata myśląc, że praca
lepszym mnie zrobi człowiekiem.
Teraz na słońcu wygrzewam się w końcu.
Być może mądrzeje się z wiekiem.
Czasami klimat nie daje wytrzymać,
palenie fajek nie grzeje.
Polar założę, nie będzie najgorzej.
I może też coś w siebie wleję...

(refren muzyczny, beztekstowy)

Bez telewizora, nie słucham więc porad
jak żyć, ani innych obwieszczeń.
W piecu wygasa, lecz to też jest praca...
Więc dziś nie dorzucę już więcej.
Do bab brak pociągu, bo ci z wodociągów
odcięli mi dostęp do cieczy.
Poczekam lepiej, aż będzie cieplej,
i pójdę się umyć do rzeki.

(refren muzyczny, beztekstowy)

Reasumując – jakoś się bujam.
Na cukier wystarcza i drożdże.
Tytoń zasadzę, a jeść będę rzadziej,
i może co piątek poposzczę.
Praca to kierat, i za cholerę
nie mogę jej dobrze ocenić...
Siądę na słonku, by nie tracić wątku,
i zacznę cudownie się lenić...

(finał muzyczny, j.w.)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza