czwartek, 16 lutego 2012

Parafraza

Ballada z płotem, z płotem ballada.
W całości śpiewać jej nie wypada.
Lecz we fragmentach czemu nie?
...płotu coś z życia należy się...

Poznałem dziewczę, ze wsi przypadkiem,
gdzieś koło Łaska, chyba pod Szadkiem.
Dziewicą była twardą jak młot!
A drogę naszą przedzielał płot...

Płot to niewinna niemal przeszkoda,
niedługa przezeń do lubej droga.
Lecz chociaż przezeń przeleźć chęć,
coś w plecach trzasło mi, psia kręć...

Na szczęście dziewczę też chęcią tryska,
w biegach przez płotki gnała w igrzyskach!
Więc „hop!” na moja stronę ... Ach!
I w trakcie pozostała w łzach...

Zwisła w połowie do szczęścia drogi,
z uśmiechem tak na twarzy błogim.
Że choć bym chciał ją z płotu zdjąć,
jak pannę z płotu tak zdjąć jak bądź?...

Niby mnie nadal bardzo zachwyca,
lecz choć wciąż hoża, już nie dziewica.
Na coś mi losie ten płot tak splótł?
By mi dziewicę tę hożą zbódł?...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza