sobota, 31 lipca 2010

Piosenka o piosence

Im więcej słucham Przybory
Do pisania tym mniej jestem skory
Gdyż pisanie to jest bądź co bądź
Trochę więcej niż podziel i rządź.
Tekst poduszcza do uczuć i czynów,
Karmi na kształt pierogów i blinów
Daje sercu otuchę, wyściełaną poduchę
Rabarbarem-łopuchem tak wielki!

O piosenko,
Jak mam cię napisać?!
Kiedy wena tak marna i łysa?!
Może dam Ci swe słowo
Aby tak kredytowo
Posiąść muzę, na kilka dni...
Ech, piosenko...
Częściej się mi przydarzaj
Wraz z tym
Co zwykłości zagraża...
Ja to zwrócę z procentem,
Prosto z konta wyjętym,
O piosenko...
Ty śnij się mi...

A piosenka na prośby me głucha.
Tylko gołąb w oddali gdzieś grucha,
I bażanty się drą pośród traw,
Bym zaliczyć mógł dzień pośród gaf...
Nie przychodzi natchnienie ni wena,
Za to męczy od kaca migrena.
Nie zanadto żem zdolny,
Jak cykada czy polny
Koń poniekąd swawolny
Piszę swoją melodię wśród traw...

O piosenko...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza