
Zabawne, jak niewiele się zmieniło od
czasów tzw. "Komuny", skoro nie tylko ja bawiłem się świetnie podczas
próby generalnej sztuki Aleksandra Wampiłowa "Dwadzieścia minut z
aniołem" w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie. To, że śmiali się
starsi, było dość zrozumiałe, świetny tekst i masa odniesień do młodości
przeżytej w tamtej rzeczywistości robią swoje. Ale śmiali się także
młodzi uczestnicy tej, nie zawaham się przed hiperbolą, uczty dla
przepony. Wawiłow zmarł młodo, więc młodym okiem zauważał absurdy świata
jakie go otaczały. Bo przecież nie świat zmienia ludzi, tylko ludzie
się zmieniają, by przetrwać w czasem bardzo nierzeczywistym świecie...
Tekst dwóch jednoaktówek jest diamentem
najczystszej wody, ale jedynie odpowiedni szlif uczyni z diamentu
brylant. Reżyser spektaklu Andrzej Bartnikowski chyba praktykował u
holenderskich szlifierzy diamentów, gdyż będąc częstym gościem w
olsztyńskim teatrze, po raz pierwszy w zasadzie nie mam sie do czego
przyczepić! Gdyby nie nieco zbyt głosny podkład muzyczny w niektórych
fragmentach sztuki, oraz lekka manieryczność Agnieszki Gizy w roli
lokatorki pokoju 210 (choć w zasadzie wcale nie rażąca, a zbyt
współczesna, co jako człowiekowi starej daty może jedynie za bardzo
przypominać jego wiek), mógłbym popaść w ekstazę, oraz w złudną wiarę,
że w polskim teatrze nie jest wcale tak źle.
Maciej Mydlak, ostatnio stale w
wyśmienitej formie - obie role to wyśmienicie zagrany koncert tego
aktora. Nie znam sie na teatrze, ale mam egoistyczną nadzieję że nie
zostanie zbyt wcześnie odkryty przez inne sceny, co dałoby mi
niewątpliwa przyjemność obcowania z jego kreacjami na deskach
olsztyńskiego Jaracza przez jeszcze długi czas.
Marcin Kiszluk, bardzo wiarygodny jako
człowiek prosty - wbrew pozorom, zagranie prostaczka to wielkie wyzwanie
dla intelektu! A on sobie świetnie z tym radzi.
Agnieszka Pawlak - to kolejna jej rola
która mnie zachwyciła. Poprzednio widziałem ją w "Rewizorze", gdzie
grała osobę o przynajmniej kilkanaście lat starszą niż w pierwszej z
opisywanych przeze mnie jednoaktówek, a co najmniej o pięć w drugiej z
nich, a zagrała je równie wiarygodnie. Niesamowite! Nie bede zaskoczony,
gdy na swoje osiemdziesiąte urodziny zagra Ofelię! Aż żałuję, że,
biorac pod uwagę statystykę, raczej tego nie zobaczę... ;)
Agnieszka Giza mnie nie zachwyciła, ale
raczej wpływ na to miała jej gra w początkowej części pierwszej
jednoaktówki. Może to trema, może niedoświadczenie, młodej jednak
aktorki, bo potem było już tylko lepiej. A mimo, że w końcówce miała juz
niewiele do zagrania, wypadła całkiem dobrze.
Grzegorz Gromek ... Właśnie tu można
rzeczywiście zrozumieć, czemu wielkim aktorem jest. W obu częściach
spektaklu zagrał, nie, BYŁ dwiema zupełnie różnymi od siebie postaciami.
I to tak wykreowanymi, że zawłaszczał scenę dla siebie. Dlatego
polecam, gdy pojawia się w tej sztuce Gromek, patrzeć tez na boki, bo
może państwu umknąć sporo innych pieknie zagranych postaci.
Wreszcie Cezary Ilczyna i Marian
Czarkowski. Nieco żałuję, że tekst sztuki nie dał więcej okazji
wykazania możliwości aktorskich tych panów. Rola Doktora Borysa jest
niewielka, tym bardziej nalezy docenić Cezarego Ilczynę, że nie odpuścił
jej sobie. Doktor jest jak najbardziej wiarygodny, zmęczony po dyżurze i
zmęczony swoim przyjacielem. Jeśli ktoś z was zna prywatnie lekarza, to
jest on właśnie taki, jak doktor Borys Ilczyny...
Przy ocenie ról Mariana Czarkowskiego
zawahałbym się. Gratuluję reżyserowi świetne wyrezyserowanie go w roli
radiowego sprawozdawcy sportowego! Tu aktor błyszczy, jest fenomenalny i
zgodnie z wymową sceny panuje nad nią niepodzielnie (mimo że
potencjometr radia dzieli jego wypowiedzi bez milosierdzia :P ).
Jednak w drugiej cześci spektaklu jako
Chomontow jest zbyt... No właśnie trudno mi określić zbyt "co". Bo jest i
wiarygodny, i naiwny , i czysty. Myślę, że autor sztuki w tym przypadku
za bardzo przywiązał się do dwóch innych bohaterów, zaś prosty przekaz
jaki ma do wypowiedzenia aktor grający Chomontowa, jest właśnie zbyt
prosty, zbyt oczywisty dla nas, ludzi żyjących w nieprostej
rzeczywistości. i tu miałbym w zasadzie jedyny zarzut do autora sztuki: deus ex machina
to bardzo delikatny mechanizm, nie wystarczy go stworzyć i umieścić w
akcji, trzeba też oliwić, konserwować i dać czas na zamortyzowanie się
;) Choć z drugiej strony postać ta, jak i postać Metrampaża są jedynie
kluczykami, jakimi autor otwiera puszki, jakimi są jego bohaterowie. Jak
najbardziej w barwnie krwistym томатном соусе.
Podziękowania dla reżysera spektaklu,
Andrzeja Bartnikowskiego. Wykorzystał bardzo pomysłowo ciekawą
scenografię Anny Męczyńskiej, co świadczyć o jego szacunku do innych
twórców. W tym aktorów. A im pozwolił grać. Myślę, że nie raz i nie dwa
utemperował rozszalałą twórczość tych ostatnich, dzieki czemu ostatni
stali sie pierwszymi. Dla mnie to jeden z nielicznych przykładów na to,
jak ważna jest równowaga między tekstem a aktorem, i jak wiele dla
zachowania tej równowagi może uczynić reżyser. Bartnikowskiemu to sie
udało. Przy okazji wydobył z tekstu i aktorów to, co zapewne autor
miałby na myśli, pisząc te teksty obecnie. Nie tylko teraz, ale i tu...
Nie napiszę, o czym opowiadają obie
jednoaktówki zawarte w tym spektaklu. W komedii zaskoczenie to podstawa.
Mogę jedynie Państwu zarekomendować ten spektakl, półtorej godziny
świetnej zabawy we wręcz porażająco świetnym towarzystwie fenomenalnych
aktorów. Jeśli będziecie państwo w Olsztynie, radzę zarezerwować
wcześniej bilety – warto!
(z e-teatr.pl:
Dwadzieścia minut z aniołem - Aleksander Wampiłow
tytuł realizacji: Dwadzieścia minut z aniołem
miejsce premiery: Teatr im. Stefana Jaracza
data premiery: 13-04-2013
reżyseria: Andrzej Bartnikowski
tłumaczenie: Grażyna Strumiłło-Miłosz
scenografia: Anna Męczyńska
opracowanie muzyczne: Andrzej Bartnikowski
Obsada:
- Przygoda z metrampażem
Wiktoria - Agnieszka Giza
Potapow - Marcin Kiszluk
Kałoszyn - Maciej Mydlak
Maryna - Agnieszka Pawlak
Kamajew - Grzegorz Gromek
Rukosujew - Cezary Ilczyna
- Dwadzieścia minut z aniołem
Chomątow - Marian Czarkowski
Anczugin - Marcin Kiszluk
Ugarow - Grzegorz Gromek
Bazilski - Maciej Mydlak
Faina - Agnieszka Pawlak )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz