niedziela, 9 września 2012

Literatura palacza

Kupiłem w kiosku znowu, niestety,
fajki, zapałki oraz gazety.
Były w nich wojny, napady, hordy,
i celebryci, i inne mordy.
Lecz przeraziła mnie, nie udaję -
literatura na paczce fajek.
Czytałem wcześniej setki horrorów,
ale nie z musu, tylko z wyboru.
Subtelność tekstu wiała zamiecią,
czarno na białym na jedną trzecią.
Minister zdrowia na dedykacji
chce mnie przekonać do swoich racji:
Życzy mi raka, zawału serca
i impotencji mej chce bluźnierca.
Pisze też że do tego zmierzam,
by mieć coś w sobie, jak w tyłku jeża.
Że mi wątroba pęknie lub szelki,
czy inne wewnątrz duperelki.
Oraz dowodzi, że naukowcy
dawno nazwali mnie samcem owcy.
Ja się z nim zgadzam, jestem kretynem,
nie zaoszczędzę, wcześniej się zwinę,
kaszelek rankiem zamiast erekcji,
a potem sekcja mimo obiekcji.
Lecz wciąż winietkę zamieszcza nową
wpędzając w traumę mnie nerwową.
Wiec odstawiłem literaturę
co treści niesie dla mnie ponure.
Dymek mam w płucach, w słuchawkach blues,
życie mam w dupie, a w życiu luz...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza