niedziela, 15 stycznia 2012

Jasełka

Tak nam minęły Święta, Piwnicy i mnie, rozpoczął się WOŚP, i zabrakło czasu na Jasełka. Przedstawianie ich teraz mijałoby się z sensem, tym bardziej ze stan mojego internetu nie gwarantuje prawidłowego przygotowania przedstawienia. Wiec w tym roku (jasełkowym) jedynie tekst. Mam nadzieję, że w roku 2012 uda się je zorganizować na czas. A jeśli nastąpi wcześniej koniec świata, to przyznacie, nie jest to zależne od autora!



JASEŁKA 2011/12:

Wstęp

(z offu zapowiedź):

NARRACJA:
Witamy Państwa ze sceny dramatycznej Piwnicy pod Aniołami w Second Life.
(w tle „Last Christmas” albo inna ikona)

(Napisy początkowe na ciemnym tle, rozjaśnienie, widoczna pusta scena, od lewej do prawej przechodzi HEROD z rękami założonymi na plecach. Staje w centrum.)

HEROD:
Nie jest dobrze... W horoskopie
Stało, że mnie ktoś wykopie...
Właśnie dziś się rodzić będzie,
Jak podaje prasa wszędzie.
Wszystko przez to becikowe,
Wkrótce wlezie mi na głowę
Świeżo urodzony, liczny
Nowy wyż demograficzny.

Zbliżenie, plan amerykański.

Stracę swoje stanowisko,
Fotel, palmę, słowem - wszystko.
Już nad głową mą kostucha,
Król to dożywotnia fucha...

(Słychać dźwięk spadającego ostrza gilotyny, rozjaśnienie i powrót do następnej sceny. Tej niezgilotynowanej.)


Scena I

(Recepcja hotelowa. Stoją GOSPODARZ i JÓZEF. MARIA w ciąży stoi z boku sceny, objuczona bagażami. W tle pastorałka, mniej amerykańska.)


GOSPODARZ:
Jakże pomóc? Nie da rady,
sam pan widzisz, tyłek blady.
Mam totalne obłożenie,
wszak to Boże Narodzenie.
Ci na narty, ci na grilla,
nawet się nie zmieści szpila.
Nie ma miejsca, królu złoty,
widzisz, ile mam roboty.
Trzeci dzień urwanie głowy,
wszak to sezon urlopowy!

JÓZEF:
Sam rozumiem, koniec roku...
Ale choć z aneksem pokój?
Jakiś stolik, jakaś ławka,
ze dwa łóżka i dostawka?
Miejże litość, święta zaraz,
przecież nas jest tylko para.
Ja już przecież ledwo zipię,
a niewiasta się rozsypie...

GOSPODARZ:
Ano właśnie, dla dwóch osób,
a już trzecie chce do głosu...
Niech wam będzie, obok bramy
jest kontener budowlany.
Pusty całą zimę stoi,
więc wynajmę, mili moi.
Robię to zasadom wbrew,
bo ten barak - istny chlew...

Zbliżenie na MARIĘ

MARIA:
Spytaj, może mają śledzie?
Ja urodzić mogę w biedzie,
nawet w stajni, czy w oborze...
nawet tam nie będzie gorzej!

JÓZEF:
Żeby to nie była córka...
Kiszonego chcesz ogórka?
Gdyby nie o dziecko troska...
Ech, marudzisz! Matko Boska!


(GOSPODARZ drepcze za scenę. Za nim JÓZEF, a za nimi MARIA z bagażami. Za nimi Dean Martin śpiewający „Let it snow”.)


Scena II

(Pastuszkowie siedzą przy rozgrzanej kozie i piją tanie wino „Gocha”. Owce śpiewają „Bracia, patrzcie jeno.)

PASTERZ I: drapie się po tyłku
Wszyscy siedzo w ciepłej chacie,
ino u nas zimne gacie.
Innym ludziom izba sucha,
a nam śnieg i zawierucha.

PASTERZ II: dłubie w nosie
Ale się na lepsze zmienia
względem picia i jedzenia,
a heroldy też gadały,
że już jachty potaniały.

PASTERZ III: obgryza paznokcie u stóp
Może nam zaświeci gwiazda,
i z juhasa będzie gazda.
Dotąd nędza tylko z bidą...
Derechtory jakieś idą!

(Wchodzi ANIOŁ Z GWIAZDĄ BETLEJEMSKĄ i Trzej Królowie. Gwiazda jest chińskiej produkcji, z pozytywką grającą „Mędrcy świata, monarchowie”).

ANIOŁ Z GWIAZDĄ BETLEJEMSKĄ:
Kończyć flaszkę pastuszkowie!
Postawiony świat na głowie,
Bóg się rodzi, moc truchleje,
a tu jeden z drugim chleje!
Wstawać, wstawać bezbożnicy,
delegacja z zagranicy,
zawitała do Dzieciątka
na osiołkach i wielbłądkach.
Dary wiozą, kolędują,
wraz ze światem się radują.


Scena III

(Stajenka lub chlew, dużo siana, pewnie robotnicy budowlani na gumiakach nanieśli. Siedzą JÓZEF i MARIA, w kastrze budowlanej leży DZIECIĄTKO. DZIECIATKO niczego nie śpiewa, chór lekarzy położników i urzędników ZUS śpiewa „Wśród nocnej ciszy”)

JÓZEF:
Ktoś nadchodzi w nocnej ciszy,
ze zmęczenia ledwo dyszy.
Widać przeszedł szmat już drogi,
bowiem ciężko stawia nogi.
O! To większa ludzi chmara...
Goście do nas idą, Stara!
Jam ich tutaj nie zaprosił,
wieść tak szybko się roznosi...
No to nowy jest ambaras,
pępkowiny zrobić zaraz.
Anioł z przodu, cudów ni ma,
a ten obok mirrę trzyma
I koronę ma na głowie...
Jezus! Maria! To królowie!

Proszę! Witam was ochotnie!
Gość w dom, Bóg w dom!
...lub odwrotnie...

Trzej Królowie włażą jak do chlewu, i to własnego!

KACPER:
Przynosimy tutaj dary,
Mirrę, złoto, zioła, tiary

MELCHIOR:
Pieprz, wanilię, cześć, pokłony,
Stułbie oraz jamochłony.

OBAMA:
Czyli wszystko, co na świecie,
bo zasłuży sobie Dziecię.
A od siebie, też dołożę
chiński jedwab, włoski orzech,
norweskiego Nobla, o który był lament
i złotem zdobiony Najnowszy Testament.

JÓZEF:
Przyjmuję, w imieniu
Dziecka, co tu leży,
choć nie jestem ojcem,
bądźmy jednak szczerzy...
I za to ja krytyk
wcale się nie boję.
Jak się urodziło,
wychowam jak swoje!


Scena IV

(Zbliżenie na BARANA, OSŁA i WOŁKA. Niczego nie śpiewają, bo jeszcze nie ma północy. Ale wyglądają na bardzo poruszone tą perspektywą.)

BARAN, OSIOŁ i WOŁEK:
Śmieszna noc, noc dziwna.
Nawet owca jest wyrywna,
i gada, bo tak ją ponosi
by ludzkim głosem nowe głosić...

MARIA tuli DZIECIĄTKO, kołysze i nuci.

MARIA:
Dookoła noc zapada,
Gwiazdy skrzą się w śniegu.
Trzeba życie poukładać
Całkiem po nowemu.
Bo nie było wcześniej tego,
Coś nam przyniósł dzisiaj.
Śpij drobino, śnij dziecino,
Mrok na drzewach przysiadł.

Lulajże mi, lulaj,
nowe czasy dnieją,
Tyś jest naszym nowym życiem,
i nowa nadzieją.



ANIOŁ Z GWIAZDĄ BETLEJEMSKĄ:
Sen, mara, Bóg, wiara,
Betlejem, Warszawa czy Kutno.
To taka noc, co niesie moc,
Nikomu nie będzie już smutno.
Zaświeci nadzieja i przyszłość się stanie,
Dla starców, dojrzałych i dzieci
I w duszy to granie jak nocą latarnie,
I gwiazda, co jasno wciąż świeci...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza