piątek, 16 grudnia 2011

JoAnn, miałaś taki fajny ból głowy, że musiałem... :)

dobrze wiedziałam, że znów się pojawisz
bo dawno Cię przecież nie było
jak fala tsunami, jak w szambie dynamit
jak to, co najgorsze się śniło
Uprzedzaj czasami te swoje wizyty
niech mam wobec Ciebie handicap,
surprajsów nie znoszę, zakupię więc prochy,
być moze to będzie różnica.

Tak, wiem, że to moja wina
lub może bardziej wina wina to
lecz tak trudno jest z tobą wytrzymać...
Idę na dno...

bez zaproszenia znów się pojawiasz
i wpędzasz mnie w mrok oraz w bluesy.
tak mało lirycznie, i traumatycznie,
że trudno mi dostrzec w tym plusy.
nie możesz tak stale poddawać mnie presji,
ja rzucę palenie i picie.
podpiszmy już teraz nasz pakt nieagresji,
z terminem ważności na życie

To nie jest Twoja wina
lecz chyba wina wina to,
że tak trudno z tobą wytrzymać,
a przecież boli to...

od zawsze tu jesteś, i nie chcę już chyba
na dłużej w związku tym tkwić
Bo mrocznie mi z Toba jak w dupie murzyna,
No wyjdź z mojej głowy, daj żyć.
Znudziłam się Tobą, tak tęsknię za zmianą
i zrzucić Cię pragnę już z tronu
Więc nie rób mi sceny, i spieprzaj, migreno
nim wpiszą mi Ciebie w akt zgonu

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza