Plamy na słońcu, upał na ulicy,
jedno w głowie mają ludzie, drugie politycy.
Co by nie zrobili, nic z tego nie wynika.
Chciałem bochenek chleba, dostałem Orlika...
Kochałem kobiety, bo dobrze mi z tym było,
Mówią autorytety, że mnie popierdoliło.
Za późno na zmiany, chyba wcześniej skonam,
nie każcie mi na starość pokochać Biedronia!
Wieje wicher przemian, mistral oraz halny.
Właśnie mi podwyższono wiek emerytalny.
Byłem patriotą z naiwnością czystą,
Teraz codziennie rano budzę się faszystą..
Cywilizowano mnie z mizernym wynikiem,
Dla Europy jestem Afroeuropejczykiem.
Walutę zamienią , tak chyba na próbę.
Po co mi mało euro, gdy mało mam złotówek?
Już walec historii miażdży stare gnaty,
OFE obiecywało, że będę bogaty.
Dzisiaj słucham Unii, jak słuchałem Ruska.
Wstydziłem się za Lecha, wstydzę się za Tuska.
Plamy na słońcu, upał na ulicy,
Już nie obywatele, tylko podatnicy...
Plamy na słońcu, plamy opadowe.
Cóż wy nam politycy zrobiliście w głowę?...
wtorek, 22 listopada 2011
środa, 9 listopada 2011
Motylek
Motylek przyjemne ma życie,
osuszy się z rosy o świcie,
przeciągnie swój grzbiet oraz tyłek
popije nektarek, zje pyłek.
Polata troszeczkę po kwiatach,
i w berka pobawi się z kotem.
Odpocznie, gdzie cień się wyplata,
a potem na słońce z powrotem.
Przygrucha innego motylka,
co płci jest zupełnie odmiennej.
I w tejże motylce wentylka
zanurzy w ekstazie przedsennej.
Polata gdzie domów fasady,
potarza się w sianku w stodółce,
A potem dla zwykłej zasady
Pozwoli się zeżreć jaskółce...
Przyjemne jest życie motylka,
choć znika mu migiem ta chwilka,
cieniutka jak pyłek na skrzydle...
...a larwą jest długo obrzydle...
osuszy się z rosy o świcie,
przeciągnie swój grzbiet oraz tyłek
popije nektarek, zje pyłek.
Polata troszeczkę po kwiatach,
i w berka pobawi się z kotem.
Odpocznie, gdzie cień się wyplata,
a potem na słońce z powrotem.
Przygrucha innego motylka,
co płci jest zupełnie odmiennej.
I w tejże motylce wentylka
zanurzy w ekstazie przedsennej.
Polata gdzie domów fasady,
potarza się w sianku w stodółce,
A potem dla zwykłej zasady
Pozwoli się zeżreć jaskółce...
Przyjemne jest życie motylka,
choć znika mu migiem ta chwilka,
cieniutka jak pyłek na skrzydle...
...a larwą jest długo obrzydle...
sobota, 8 października 2011
Noc
To już na pewno noc
zniknęła już z drinka wisienka
muchy zasnęły, tyłkami się baby wypięły
zmęczony zegar stęka
Na poduszkach rozrzucone włosy,
pod łózkami kapcie w nieładzie
za mgłą księżyc świeci, robią się nowe dzieci
stróż nocny spać się kładzie
Jeszcze tylko pies gdzieś zaszczeka,
dzik zryje czyjeś obejście
gwiazda zamruga, zaszemrze struga.
I nowe zbudzi się szczęście.
zniknęła już z drinka wisienka
muchy zasnęły, tyłkami się baby wypięły
zmęczony zegar stęka
Na poduszkach rozrzucone włosy,
pod łózkami kapcie w nieładzie
za mgłą księżyc świeci, robią się nowe dzieci
stróż nocny spać się kładzie
Jeszcze tylko pies gdzieś zaszczeka,
dzik zryje czyjeś obejście
gwiazda zamruga, zaszemrze struga.
I nowe zbudzi się szczęście.
poniedziałek, 18 lipca 2011
Światło...
Wcisnąłem „off” na pilocie i podniosłem się z fotela. Zebrałem ze stolika paczkę czipsów i filiżankę po kawie. W szyby łomotał deszcz i gałąź nieprzyciętej jodły. Na progu przełożyłem czipsy pod pachę i wolną dłonią zgasiłem światło.
-Hej! Ja jeszcze czytam!
No tak, cholerny Feluś...
-Nie wygłupiaj się. Jesteś ślepy jak kret...
-Duże litery są... W tym artykule, znaczy...-bąknął.
Z politowaniem pokiwałem głową. Jasne, duże. On nawet tabliczkę, czcionką na oko 70, „Nie deptać trawników” ostatnio przeoczył...
-Jak mi pokażesz zaświadczenie od okulisty, to nie zgaszę.- zakpiłem.
Zamruczał coś pod nosem, brzmiało to jak „Sam nie czyta i drugiemu...”, ale zlekceważyłem to. Nie jestem na tyle szalony, by o pierwszej w nocy kłócić się ze ślepym jamnikiem...
-Hej! Ja jeszcze czytam!
No tak, cholerny Feluś...
-Nie wygłupiaj się. Jesteś ślepy jak kret...
-Duże litery są... W tym artykule, znaczy...-bąknął.
Z politowaniem pokiwałem głową. Jasne, duże. On nawet tabliczkę, czcionką na oko 70, „Nie deptać trawników” ostatnio przeoczył...
-Jak mi pokażesz zaświadczenie od okulisty, to nie zgaszę.- zakpiłem.
Zamruczał coś pod nosem, brzmiało to jak „Sam nie czyta i drugiemu...”, ale zlekceważyłem to. Nie jestem na tyle szalony, by o pierwszej w nocy kłócić się ze ślepym jamnikiem...
piątek, 15 lipca 2011
Dojrzałość
Znów obudziłem się za późno,
Tylko papieros i gazeta.
Straciłem życie, no cóż, trudno.
Szukać nowego? E, tam...
Wypiję tę pędzoną w krzakach
i chleb ze smalcem na ruszt wrzucę.
Na trawie siądę, by zapłakać,
nad stawem się pozbędę złudzeń.
Siedzę na moście, nogami kiwam.
Po co szybkimi żyć dramatami...
Na szczęście życie raz tylko bywa.
I daje czas... Czasami...
Seta, zagrycha, seta znów.
Co było chwastem już zarosło.
Czas wokół czołga się jak żółw.
I z tym się czuję bosko.
Ja nie chce wiedzieć: ile lat
świat jeszcze zechce mnie ponosić.
Chcę następnego czekać dnia,
i o nic więcej prosić...
Siedzę na moście, kiwam nogami.
Prawda codziennie żywa:
Po co szybkimi żyć dramatami,
Gdy wolne życie piękne bywa...
Tylko papieros i gazeta.
Straciłem życie, no cóż, trudno.
Szukać nowego? E, tam...
Wypiję tę pędzoną w krzakach
i chleb ze smalcem na ruszt wrzucę.
Na trawie siądę, by zapłakać,
nad stawem się pozbędę złudzeń.
Siedzę na moście, nogami kiwam.
Po co szybkimi żyć dramatami...
Na szczęście życie raz tylko bywa.
I daje czas... Czasami...
Seta, zagrycha, seta znów.
Co było chwastem już zarosło.
Czas wokół czołga się jak żółw.
I z tym się czuję bosko.
Ja nie chce wiedzieć: ile lat
świat jeszcze zechce mnie ponosić.
Chcę następnego czekać dnia,
i o nic więcej prosić...
Siedzę na moście, kiwam nogami.
Prawda codziennie żywa:
Po co szybkimi żyć dramatami,
Gdy wolne życie piękne bywa...
czwartek, 7 kwietnia 2011
Jestem tego warty - polemika z tekstem Władysława Sikory, w wykonaniu Julii Mikołajczak
Każdy z nas
Co jakiś czas
Musi poznać całą swoją wartość
A to w tym jest sprawa
Ile chcesz wydawać
Tak faceta chcesz?
To mnie do sklepu bierz
Gdy ona mi
Tak mówi
Że mam być jej sponsorem na zawsze
Wcale się nie wzbraniam
Mnożę swe oczekiwania
Proszę bardzo – bierz
Jeśli chcesz
Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest...
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty
Baby są
Nic nie warte
Można o nie zagrać w karty
Warto mieć dziewczynę
Jeśli niesie odpoczynek
I mimo swych win
Jest „nomier adin”...
Racja stanu
Proszę panów
Po co myśleć na co ona
Woli się malować
I się domem nie zajmować
Ona tak już ma
Kochaj, jeśli da
Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty
Co jakiś czas
Musi poznać całą swoją wartość
A to w tym jest sprawa
Ile chcesz wydawać
Tak faceta chcesz?
To mnie do sklepu bierz
Gdy ona mi
Tak mówi
Że mam być jej sponsorem na zawsze
Wcale się nie wzbraniam
Mnożę swe oczekiwania
Proszę bardzo – bierz
Jeśli chcesz
Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest...
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty
Baby są
Nic nie warte
Można o nie zagrać w karty
Warto mieć dziewczynę
Jeśli niesie odpoczynek
I mimo swych win
Jest „nomier adin”...
Racja stanu
Proszę panów
Po co myśleć na co ona
Woli się malować
I się domem nie zajmować
Ona tak już ma
Kochaj, jeśli da
Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty
środa, 23 marca 2011
poezja niedośpiewana
Nie dośpiewam tej piosenki,
Którą piszę.
Przecież wolałbym żyć sto lat,
Zanim w ciszę...
Nie potrafię,
Chociaż byłoby przyjemnie,
Zanim w ciszę, tak usłyszeć
Co jest we mnie...
Nie zapalę latarenki
Przed dwunastą.
Zanim ciemność już okryje
nazbyt ciasno...
Nie potrafię,
Chociaż było by to miło,
Raz zajaśnieć, zanim zgaśnie
Co się tliło...
Którą piszę.
Przecież wolałbym żyć sto lat,
Zanim w ciszę...
Nie potrafię,
Chociaż byłoby przyjemnie,
Zanim w ciszę, tak usłyszeć
Co jest we mnie...
Nie zapalę latarenki
Przed dwunastą.
Zanim ciemność już okryje
nazbyt ciasno...
Nie potrafię,
Chociaż było by to miło,
Raz zajaśnieć, zanim zgaśnie
Co się tliło...
niedziela, 20 marca 2011
nie ma tytułu
On kiedyś spotkał się z nią,
I coś mu się w środku zrobiło.
Słuchali radia, i było wino,
I miło im też raczej było.
Ale gdy chciał pogłębić stan
Miłości co się zjawiła
To ona niezbyt, bowiem ten pan...
ech... To historia zawiła...
Ani ten wąsik,
Ani postura,
Ani stan konta.
Do tego burak...
A ona jest dla niego
Cichopek i Szymborska...
On dla niej choćby niebo,
Ona dla niego szorstka...
On dla niej kwiat chce rwać,
Przy węglu się ochwacił....
A jej zwyczajnie jest tylko miło,
Chociaż nie chce go stracić.
Bo miły jest jej taki stan
Miłości owego pana,
Który pomimo zadanych ran
W kominku zapali z rana...
Choć nie ma wąsa,
Ani postury.
Debet na koncie
Sięga pod chmury...
Bo ona jest dla niego
Deneuve oraz Skłodowska.
I tylko pragnie tego
By jej marzeniom sprostać...
I coś mu się w środku zrobiło.
Słuchali radia, i było wino,
I miło im też raczej było.
Ale gdy chciał pogłębić stan
Miłości co się zjawiła
To ona niezbyt, bowiem ten pan...
ech... To historia zawiła...
Ani ten wąsik,
Ani postura,
Ani stan konta.
Do tego burak...
A ona jest dla niego
Cichopek i Szymborska...
On dla niej choćby niebo,
Ona dla niego szorstka...
On dla niej kwiat chce rwać,
Przy węglu się ochwacił....
A jej zwyczajnie jest tylko miło,
Chociaż nie chce go stracić.
Bo miły jest jej taki stan
Miłości owego pana,
Który pomimo zadanych ran
W kominku zapali z rana...
Choć nie ma wąsa,
Ani postury.
Debet na koncie
Sięga pod chmury...
Bo ona jest dla niego
Deneuve oraz Skłodowska.
I tylko pragnie tego
By jej marzeniom sprostać...
Georgia, Georgia..
To klasyk.
Zmierzenie się z klasykiem jest wyzwaniem.
Ale gdy się pisze ze środka (siebie, takie coś co jest w środku środka), to nie jest tak trudno.
Panie i Panowie, Ladies and Gentelmans, meine Damen und Herren. Pane a Panowe, new look na Georgia On My mind :)
Olsztyn, Olsztyn...
Przez cały widzę go dzień...
Ta piosenka też
Przypomni miasto mi
Gdy mówię Olsztyn,
Olsztyn...
Widzę słońce, a nie cień.
Poprzez sosny i
szuwary księżyc lśni...
Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem
Że Olsztyn to mój sen.
Gdy mówię Olsztyn...
Ech, Olsztyn...
Spokoju to nie daje mi
Mam piosenkę w snach, i
Tylko Olsztyn w nich wciąż tkwi...
Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem,
Że Olsztyn to mój sen.
Zmierzenie się z klasykiem jest wyzwaniem.
Ale gdy się pisze ze środka (siebie, takie coś co jest w środku środka), to nie jest tak trudno.
Panie i Panowie, Ladies and Gentelmans, meine Damen und Herren. Pane a Panowe, new look na Georgia On My mind :)
Olsztyn, Olsztyn...
Przez cały widzę go dzień...
Ta piosenka też
Przypomni miasto mi
Gdy mówię Olsztyn,
Olsztyn...
Widzę słońce, a nie cień.
Poprzez sosny i
szuwary księżyc lśni...
Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem
Że Olsztyn to mój sen.
Gdy mówię Olsztyn...
Ech, Olsztyn...
Spokoju to nie daje mi
Mam piosenkę w snach, i
Tylko Olsztyn w nich wciąż tkwi...
Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem,
Że Olsztyn to mój sen.
środa, 16 marca 2011
Była...
Była sobie dziewczyna
z pragnieniem życia we włosach,
to nie jest wcale jej wina,
że woli być naga i bosa...
Chce żyć, i chce mieć życie,
to lepsze, zamiast gorszego...
Czy wy ją też rozumiecie?
Czy też nie macie nic z niego?..
A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...
Jest teraz zwykła kobieta,
Pragnienia ma oraz kuchnię,
I wcale to nie jej wina,
Że żyć tak musi obłudnie...
Chce żyć, bo życie piękniejsze
Jest niż pragnienia i szały
Czy wy też ją rozumiecie?
Czy nikniecie pomału...
A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...
Będzie sobie staruszka,
Z pragnieniem życia w siwiźnie,
Uśmiechnie się, pomamrocze,
Przy kłębku wełny przyśnie...
I żyć będzie chcieć tak zachłannie
Prócz wspomnień mieć też plany...
Czy wy ją też rozumiecie?
Że można chcieć być kochaną...
z pragnieniem życia we włosach,
to nie jest wcale jej wina,
że woli być naga i bosa...
Chce żyć, i chce mieć życie,
to lepsze, zamiast gorszego...
Czy wy ją też rozumiecie?
Czy też nie macie nic z niego?..
A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...
Jest teraz zwykła kobieta,
Pragnienia ma oraz kuchnię,
I wcale to nie jej wina,
Że żyć tak musi obłudnie...
Chce żyć, bo życie piękniejsze
Jest niż pragnienia i szały
Czy wy też ją rozumiecie?
Czy nikniecie pomału...
A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...
Będzie sobie staruszka,
Z pragnieniem życia w siwiźnie,
Uśmiechnie się, pomamrocze,
Przy kłębku wełny przyśnie...
I żyć będzie chcieć tak zachłannie
Prócz wspomnień mieć też plany...
Czy wy ją też rozumiecie?
Że można chcieć być kochaną...
niedziela, 6 marca 2011
Nocne
Wokół noc przysiadła,
Kwoka na wspomnieniach.
Nocną zmorą w prześcieradłach
Myśli nam zamienia.
Wyje pod księżycem
W przedświcie zaklętym.
Jak się bronić, śnię, a widzę.
Śpią temperamenty.
Wspomnienia-westchnienia
Od jutra na dzisiaj zamieniam.
Na prawym boku, na lewej stronie
Zamieniam w poranka neonie.
Co snuło się wśród cieni,
W samotnym łóżku nocą,
Ja z Tobą dzisiaj chcę zamienić.
Wiesz na co. Wiesz po co.
Kwoka na wspomnieniach.
Nocną zmorą w prześcieradłach
Myśli nam zamienia.
Wyje pod księżycem
W przedświcie zaklętym.
Jak się bronić, śnię, a widzę.
Śpią temperamenty.
Wspomnienia-westchnienia
Od jutra na dzisiaj zamieniam.
Na prawym boku, na lewej stronie
Zamieniam w poranka neonie.
Co snuło się wśród cieni,
W samotnym łóżku nocą,
Ja z Tobą dzisiaj chcę zamienić.
Wiesz na co. Wiesz po co.
sobota, 26 lutego 2011
Kiedy nie ma
kiedy nie ma Cię
zanikam, wciąż czekam,
lecz nie ma Cię.
i liryka znika.
znikłaś i
tylko sny.
została muzyka.
kiedy nie ma Cię
się zwijam, zapijam,
bo nie ma Cię.
czekam i
mam te sny.
i nie wiem,
czy to ja? Czy poetyka?...
bez Ciebie to już nie to.
szeleszczą rymy we mnie,
nie lubią mnie już, choć są.
nie pieszczą mnie zupełnie...
a ja pragnę Cie,
nim zniknę. panicznie boję się,
i nic nie pomaga...
jestem bez Ciebie,
wiesz...
tak znika odwaga.
kochaj i
daj mi sny.
i pomagaj...
zanikam, wciąż czekam,
lecz nie ma Cię.
i liryka znika.
znikłaś i
tylko sny.
została muzyka.
kiedy nie ma Cię
się zwijam, zapijam,
bo nie ma Cię.
czekam i
mam te sny.
i nie wiem,
czy to ja? Czy poetyka?...
bez Ciebie to już nie to.
szeleszczą rymy we mnie,
nie lubią mnie już, choć są.
nie pieszczą mnie zupełnie...
a ja pragnę Cie,
nim zniknę. panicznie boję się,
i nic nie pomaga...
jestem bez Ciebie,
wiesz...
tak znika odwaga.
kochaj i
daj mi sny.
i pomagaj...
Subskrybuj:
Posty (Atom)