sobota, 8 października 2011

Noc

To już na pewno noc
zniknęła już z drinka wisienka
muchy zasnęły, tyłkami się baby wypięły
zmęczony zegar stęka

Na poduszkach rozrzucone włosy,
pod łózkami kapcie w nieładzie
za mgłą księżyc świeci, robią się nowe dzieci
stróż nocny spać się kładzie

Jeszcze tylko pies gdzieś zaszczeka,
dzik zryje czyjeś obejście
gwiazda zamruga, zaszemrze struga.
I nowe zbudzi się szczęście.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Światło...

Wcisnąłem „off” na pilocie i podniosłem się z fotela. Zebrałem ze stolika paczkę czipsów i filiżankę po kawie. W szyby łomotał deszcz i gałąź nieprzyciętej jodły. Na progu przełożyłem czipsy pod pachę i wolną dłonią zgasiłem światło.
-Hej! Ja jeszcze czytam!
No tak, cholerny Feluś...
-Nie wygłupiaj się. Jesteś ślepy jak kret...
-Duże litery są... W tym artykule, znaczy...-bąknął.
Z politowaniem pokiwałem głową. Jasne, duże. On nawet tabliczkę, czcionką na oko 70, „Nie deptać trawników” ostatnio przeoczył...
-Jak mi pokażesz zaświadczenie od okulisty, to nie zgaszę.- zakpiłem.
Zamruczał coś pod nosem, brzmiało to jak „Sam nie czyta i drugiemu...”, ale zlekceważyłem to. Nie jestem na tyle szalony, by o pierwszej w nocy kłócić się ze ślepym jamnikiem...

piątek, 15 lipca 2011

Dojrzałość

Znów obudziłem się za późno,
Tylko papieros i gazeta.
Straciłem życie, no cóż, trudno.
Szukać nowego? E, tam...
Wypiję tę pędzoną w krzakach
i chleb ze smalcem na ruszt wrzucę.
Na trawie siądę, by zapłakać,
nad stawem się pozbędę złudzeń.

Siedzę na moście, nogami kiwam.
Po co szybkimi żyć dramatami...
Na szczęście życie raz tylko bywa.
I daje czas... Czasami...

Seta, zagrycha, seta znów.
Co było chwastem już zarosło.
Czas wokół czołga się jak żółw.
I z tym się czuję bosko.
Ja nie chce wiedzieć: ile lat
świat jeszcze zechce mnie ponosić.
Chcę następnego czekać dnia,
i o nic więcej prosić...

Siedzę na moście, kiwam nogami.
Prawda codziennie żywa:
Po co szybkimi żyć dramatami,
Gdy wolne życie piękne bywa...

czwartek, 7 kwietnia 2011

Jestem tego warty - polemika z tekstem Władysława Sikory, w wykonaniu Julii Mikołajczak

Każdy z nas
Co jakiś czas
Musi poznać całą swoją wartość
A to w tym jest sprawa
Ile chcesz wydawać
Tak faceta chcesz?
To mnie do sklepu bierz

Gdy ona mi
Tak mówi
Że mam być jej sponsorem na zawsze
Wcale się nie wzbraniam
Mnożę swe oczekiwania
Proszę bardzo – bierz
Jeśli chcesz

Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest...
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty

Baby są
Nic nie warte
Można o nie zagrać w karty
Warto mieć dziewczynę
Jeśli niesie odpoczynek
I mimo swych win
Jest „nomier adin”...

Racja stanu
Proszę panów
Po co myśleć na co ona
Woli się malować
I się domem nie zajmować
Ona tak już ma
Kochaj, jeśli da

Mydło, jeansy, wino, fiat
I tak dobrze jest
Zmienia się na gorsze świat
W wersję light "the best”
Choćbym w żartach miał być starty
Nie zrujnuję się
Jestem tego warty

środa, 23 marca 2011

poezja niedośpiewana

Nie dośpiewam tej piosenki,
Którą piszę.
Przecież wolałbym żyć sto lat,
Zanim w ciszę...
Nie potrafię,
Chociaż byłoby przyjemnie,
Zanim w ciszę, tak usłyszeć
Co jest we mnie...

Nie zapalę latarenki
Przed dwunastą.
Zanim ciemność już okryje
nazbyt ciasno...
Nie potrafię,
Chociaż było by to miło,
Raz zajaśnieć, zanim zgaśnie
Co się tliło...

niedziela, 20 marca 2011

nie ma tytułu

On kiedyś spotkał się z nią,
I coś mu się w środku zrobiło.
Słuchali radia, i było wino,
I miło im też raczej było.
Ale gdy chciał pogłębić stan
Miłości co się zjawiła
To ona niezbyt, bowiem ten pan...
ech... To historia zawiła...

Ani ten wąsik,
Ani postura,
Ani stan konta.
Do tego burak...

A ona jest dla niego
Cichopek i Szymborska...
On dla niej choćby niebo,
Ona dla niego szorstka...
On dla niej kwiat chce rwać,
Przy węglu się ochwacił....
A jej zwyczajnie jest tylko miło,
Chociaż nie chce go stracić.

Bo miły jest jej taki stan
Miłości owego pana,
Który pomimo zadanych ran
W kominku zapali z rana...

Choć nie ma wąsa,
Ani postury.
Debet na koncie
Sięga pod chmury...

Bo ona jest dla niego
Deneuve oraz Skłodowska.
I tylko pragnie tego
By jej marzeniom sprostać...

Georgia, Georgia..

To klasyk.
Zmierzenie się z klasykiem jest wyzwaniem.
Ale gdy się pisze ze środka (siebie, takie coś co jest w środku środka), to nie jest tak trudno.
Panie i Panowie, Ladies and Gentelmans, meine Damen und Herren. Pane a Panowe, new look na Georgia On My mind :)

Olsztyn, Olsztyn...
Przez cały widzę go dzień...
Ta piosenka też
Przypomni miasto mi

Gdy mówię Olsztyn,
Olsztyn...
Widzę słońce, a nie cień.
Poprzez sosny i
szuwary księżyc lśni...

Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem
Że Olsztyn to mój sen.

Gdy mówię Olsztyn...
Ech, Olsztyn...
Spokoju to nie daje mi
Mam piosenkę w snach, i
Tylko Olsztyn w nich wciąż tkwi...

Inne dłonie pieszczą mnie...
Inny uśmiech dary śle...
Ale wciąż są sny, i wiem,
Że Olsztyn to mój sen.

środa, 16 marca 2011

Była...

Była sobie dziewczyna
z pragnieniem życia we włosach,
to nie jest wcale jej wina,
że woli być naga i bosa...
Chce żyć, i chce mieć życie,
to lepsze, zamiast gorszego...
Czy wy ją też rozumiecie?
Czy też nie macie nic z niego?..

A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...

Jest teraz zwykła kobieta,
Pragnienia ma oraz kuchnię,
I wcale to nie jej wina,
Że żyć tak musi obłudnie...
Chce żyć, bo życie piękniejsze
Jest niż pragnienia i szały
Czy wy też ją rozumiecie?
Czy nikniecie pomału...

A ona taka zwykła,
a ona taka szara,
pamiętać chce i zapomnieć
i o to chce się starać...

Będzie sobie staruszka,
Z pragnieniem życia w siwiźnie,
Uśmiechnie się, pomamrocze,
Przy kłębku wełny przyśnie...
I żyć będzie chcieć tak zachłannie
Prócz wspomnień mieć też plany...
Czy wy ją też rozumiecie?
Że można chcieć być kochaną...

niedziela, 6 marca 2011

Nocne

Wokół noc przysiadła,
Kwoka na wspomnieniach.
Nocną zmorą w prześcieradłach
Myśli nam zamienia.
Wyje pod księżycem
W przedświcie zaklętym.
Jak się bronić, śnię, a widzę.
Śpią temperamenty.

Wspomnienia-westchnienia
Od jutra na dzisiaj zamieniam.
Na prawym boku, na lewej stronie
Zamieniam w poranka neonie.
Co snuło się wśród cieni,
W samotnym łóżku nocą,
Ja z Tobą dzisiaj chcę zamienić.
Wiesz na co. Wiesz po co.

sobota, 26 lutego 2011

Kiedy nie ma

kiedy nie ma Cię
zanikam, wciąż czekam,
lecz nie ma Cię.
i liryka znika.
znikłaś i
tylko sny.
została muzyka.

kiedy nie ma Cię
się zwijam, zapijam,
bo nie ma Cię.
czekam i
mam te sny.
i nie wiem,
czy to ja? Czy poetyka?...

bez Ciebie to już nie to.
szeleszczą rymy we mnie,
nie lubią mnie już, choć są.
nie pieszczą mnie zupełnie...

a ja pragnę Cie,
nim zniknę. panicznie boję się,
i nic nie pomaga...
jestem bez Ciebie,
wiesz...
tak znika odwaga.

kochaj i
daj mi sny.
i pomagaj...

wtorek, 22 lutego 2011

...

Ty wzdychasz przez sen,
Pod kocem palce łamiesz.
Wiem
Że Cię nie okłamię.
Nie dałem Ci, co mogłem dać,
Niczego nie dałem,
Co mogło trwać.
Choć jest we mnie płomień
Jasny jak diament.
I Ty.
I ja.

Masz oczy tak jasne,
Gdy patrzysz ma mnie.
A jeśli zgasnę
Zostanie żagiew.
Gdy zechcesz rozdmuchasz ją,
Dla mnie.
By z iskrą tą,
Choćby niewielki
Zapłonął płomień.
Dla Ciebie.
Dla mnie.

niedziela, 20 lutego 2011

A mnie się marzy...


A mnie się marzy dziewczyna
Z kwiatem poziomki we włosach.
Taka, jakich już nie ma...
Na słońcu, naga, bosa.
A wiatr jej włosy splata,
Powiewem dłonie pieści.
Ja takiej bym dziewczynie,
Wypełnił w życiu treści.
Przy studni oraz w stawie
Na trawie i w jeżynach...
Lecz gdyby tak na jawie
Zjawiła się dziewczyna...