Nie mogłam Ciebie spotkać,
Oczywiste...
Bo Ty to moja przyszłość,
Tak właśnie myślę...
Bo jesteś dla mnie niczym kat,
Skazana i wybrana tak,
Na Ciebie...
Bo Ciebie tak mi w życiu brak...
Nie mogłam żyć bez Ciebie,
A żyłam...
Czekałam, aż wypełni się
Ta chwila...
Bo nawet jeśli inną masz,
To z siebie coś mi jednak dasz,
Od siebie...
Bo jak nikt inny mnie już znasz...
Jesteś już dla mnie, zachłannie.
Nie miej przyszłości na złość mi.
Czas mi ofiaruj i czaruj,
Byś ze mną odtąd był
I ze mną śnił
O mnie...
sobota, 25 września 2010
poniedziałek, 20 września 2010
Deszczowa

Kropla kroplę goni po oknie,
Gdy pada deszcz.
I bez Ciebie jest bardziej samotnie,
Gdy pada deszcz.
I niczego już nie zmienisz,
Do kochania tej jesieni
Nie jesteśmy przeznaczeni,
Gdyż pada deszcz...
Ludzie mokną na przystankach,
W parapety kołysankę
Wydzwaniają kuranty dżdżu.
Rosną bańki na kałużach,
Szmer wśród liści snem odurza.
Więc może przyśnisz mi się tu.
Szare strugi sieką ulice
Gdy pada deszcz
I na twarzy łez się nie wstydzę,
Gdy pada deszcz.
Przecież kiedyś przyjdzie wiosna
I na nowo Ciebie poznam.
Jeszcze da nadzieję los nam,
Choć pada deszcz...
niedziela, 19 września 2010
Wśród traw :)

W południe pośród traw rósł szczaw ,
Pasła się krówka, co robi „muuu”,
Z winy natury, nie dla braw
Krówka siusiała tam i tu.
A wokół malwy i stokrotki
Błękit na górze, zieleń niżej
Z przyczyny owej krowy-psotki
Co kręcąc mordą trawę liże
Obiegiem ziół materii żyznej
Rośnie więc skład chemiczny traw.
... i sam człowieku młody przyznaj,
Że teraz wiesz, skąd nazwa „szczaw”...
Druga piosenka dla...
.jpg)
Nie będę mieć dla pana czasu
W ten piątek ani chwili.
Uznajmy więc że chyba los
Tym razem się pomylił.
Niech w inne oczy w inną noc
Pan sercem się zapatrzy,
Niech inną wskaże duszy pana głos,
Bo ja w ten piątek właśnie
Znajdę faceta, co
Nie będzie panem wcale
Inna sylwetka, całkiem inny głos,
Do innych rzeczy talent
Może brunetem będzie on
Lub zgoła całkiem łysy
Lecz nim, jak panu, jemu powiem: „Won!”
Ode mnie to usłyszy:
Czy dla mnie czas ma pan dziś czasem,
W piątkowy wieczór długi?
Bo myślę, że to chyba los
Nas z sobą tak umówił.
Niech w moje oczy w taką noc
Pan sercem się zapatrzy,
Niech panu powie duszy pana głos,
Że ja to miłość właśnie...
sobota, 18 września 2010
Menuecik nie dla dzieci ;)

Na słodką chwilkę mam chrapkę,
Co dalej duszy niż ciała,
By mi wieczorem ukradkiem
Zmysłami eksplodowała.
Jedyny problem w tym,
Że brak do tego mi dam.
Od wielu wiosen i zim
Wieczory puste spędzam sam...
Gdyś sam na świecie,
To łatwiej przecież
Uczuciem samemu się darzyć.
W samotny wieczór, czy rozumiecie,
Że wiele się może przydarzyć.
Gdzieś w zamyśleniu palce zabłądzą ,
Rumieniec sam się pojawi
Więc mnie zrozumcie, proszę gorąco,
Jakże się tego pozbawić...
Może się Pani pojawi
I nowe da mi podniety
Oraz od tego wybawi,
Bo w dłoniach mam już artretyzm .
Prócz serca ciało da,
Rozpali mi żar we krwi,
Bym miał na jawie, nie w snach
To co dotychczas mi się śni.
Gdym z nią na świecie
To łatwiej przecież
Uczuciem mą Panią jest darzyć.
Gdym z nią wieczorem, to rozumiecie
Że wiele się może przydarzyć.
Gdzieś w zamyśleniu palce zabłądzą,
Rumieniec sam się pojawi
Więc droga Pani, proszę gorąco,
W życiu się moim pojawić...
sobota, 11 września 2010
Plażowo
Pomarzmy o plaży, palmach i tropikach,
To się może w życiu zdarzyć, wprost z życia nam wynikać.
Pomarzmy o słońcu, morzu oraz bryzie,
To się może zdarzyć, plaża życiu bliżej,
Niż miłość, bo rzadko ona nam się zdarza.
Stan podobny do czerwonych kartek kalendarza.
Bo rok się ciągnie tak długi i szary,
Nie czerwieni się w datach, i wymaga wiary...
Byle coś nam grało, w uszach oraz duszach,
Byle nas dotknęło, to co nas porusza...
To się może w życiu zdarzyć, wprost z życia nam wynikać.
Pomarzmy o słońcu, morzu oraz bryzie,
To się może zdarzyć, plaża życiu bliżej,
Niż miłość, bo rzadko ona nam się zdarza.
Stan podobny do czerwonych kartek kalendarza.
Bo rok się ciągnie tak długi i szary,
Nie czerwieni się w datach, i wymaga wiary...
Byle coś nam grało, w uszach oraz duszach,
Byle nas dotknęło, to co nas porusza...
piątek, 10 września 2010
Piosenka priorytetowa
Niewielki problem – klimat
W końcu da się to wytrzymać
Tyle zmian,
Choć jesteś sam...
Więc w lipcu są przylaszczki
A w grudniu też lwie paszczki
Tyle zmian
I cieknie kran...
A w galerii handlowej
Wciąż dziewczęta są nowe
Uśmiechają się, nie mówią – „precz!”
Byle pełen portfel mieć...
Tyle zmian,
Otwartych bram..
Być może jestem za stary
By stać u takiej bramy,
Ale wiedzieć, że taka stoi...
I już się w myślach roi... –
„Co mi tam...
Wszak cieknie kran...”...
W końcu da się to wytrzymać
Tyle zmian,
Choć jesteś sam...
Więc w lipcu są przylaszczki
A w grudniu też lwie paszczki
Tyle zmian
I cieknie kran...
A w galerii handlowej
Wciąż dziewczęta są nowe
Uśmiechają się, nie mówią – „precz!”
Byle pełen portfel mieć...
Tyle zmian,
Otwartych bram..
Być może jestem za stary
By stać u takiej bramy,
Ale wiedzieć, że taka stoi...
I już się w myślach roi... –
„Co mi tam...
Wszak cieknie kran...”...
piątek, 20 sierpnia 2010
Tango z Krzyżem
na melodię "Tango Rzepicha" Jerzego Wasowskiego
Naród z dawna już ochrzczony,
W krąg odpusty i ambony,
I na „Barkę” nikt nie sarka po toastach.
Lecz pogaństwo jeszcze dyszy
Nie lękając się fetyszy,
Grzeszy wykrzykując naszym krzyżom „Basta!”...
Więc Krzyża broń, ten kto w Boga wierzy!
Łom ujmij w dłoń, pewniejszy od pacierzy!
Rumieńcem spłoń i cną podnietą tryskaj!
Chwila jest bliska, więc idź na błoń!
Zaprzańców zew nas nie pokona,
Bo w nas jest krew z ojczyzny tejże łona!
Więc unieś brew i w płuca weź powietrze.
I niechaj zetrze wrogów Krzyża wiernych gniew!
Postawimy dwa patyki,
Sam prezydent przy nich nikim,
Bo gniew boski mniejszą troską jest przy naszym.
Przykujemy do chodnika
Kilku z nas na ochotnika,
A ta klika niech umyka do Judaszy!
Bo z nami Krzyż, ta tarcza nie do zdarcia.
Nie zmoże moc unijna ani czarcia.
Czy dzień czy noc, my stoim na rubieży,
Kto w Boga wierzy dostarczy proc!
Za nic nam ksiądz, kupiony za srebrniki,
My zamiast żądz mamy „Nasze Dzienniki”
Więc też nie błądź i nie czytaj Onetu,
Tylko gniew przekuj, i z nami bądź!
Naród z dawna już ochrzczony,
W krąg odpusty i ambony,
I na „Barkę” nikt nie sarka po toastach.
Lecz pogaństwo jeszcze dyszy
Nie lękając się fetyszy,
Grzeszy wykrzykując naszym krzyżom „Basta!”...
Więc Krzyża broń, ten kto w Boga wierzy!
Łom ujmij w dłoń, pewniejszy od pacierzy!
Rumieńcem spłoń i cną podnietą tryskaj!
Chwila jest bliska, więc idź na błoń!
Zaprzańców zew nas nie pokona,
Bo w nas jest krew z ojczyzny tejże łona!
Więc unieś brew i w płuca weź powietrze.
I niechaj zetrze wrogów Krzyża wiernych gniew!
Postawimy dwa patyki,
Sam prezydent przy nich nikim,
Bo gniew boski mniejszą troską jest przy naszym.
Przykujemy do chodnika
Kilku z nas na ochotnika,
A ta klika niech umyka do Judaszy!
Bo z nami Krzyż, ta tarcza nie do zdarcia.
Nie zmoże moc unijna ani czarcia.
Czy dzień czy noc, my stoim na rubieży,
Kto w Boga wierzy dostarczy proc!
Za nic nam ksiądz, kupiony za srebrniki,
My zamiast żądz mamy „Nasze Dzienniki”
Więc też nie błądź i nie czytaj Onetu,
Tylko gniew przekuj, i z nami bądź!
sobota, 7 sierpnia 2010
Dla.

Kiedy tak siedzisz, z dłonią wbitą w skroń
Przez nieobecne popołudnie
Chciałabym bardzo wierzyć w to,
W co wierzyć jest mi najtrudniej.
W małą alejkę pośród starych drzew
I w posiwiałe skronie nasze
Chciałabym bardzo wierzyć w to,
Lecz chyba się nie odważę
Więc Ty mi daj, kochany,
kawałek swego życia
I nie odrzucaj, i nie rozliczaj
A jeśli kiedyś przyjdzie
Popełnić kilka błędów
Nie wypominaj, i nie komentuj
Zabiorę ze sobą kilka mądrych zdań
Jakich już nigdy mi nie powiesz
Bo może chciałbyś, tylko ta
Następna Ci nie pozwoli
Spotkamy może jeszcze kiedyś się
Ty starszy, ja bardziej samotna
I zechcesz wówczas dotknąć mnie,
Lecz wówczas mnie to już nie dotknie.
Więc teraz daj, kochany,
Kawałek swego wnętrza
I nie dobijaj, i nie zadręczaj
A jeśli kiedyś przyjdzie
Przyznawać się do błędów
To znów mnie przytul i nie komentuj...
sobota, 31 lipca 2010
Piosenka o piosence
Im więcej słucham Przybory
Do pisania tym mniej jestem skory
Gdyż pisanie to jest bądź co bądź
Trochę więcej niż podziel i rządź.
Tekst poduszcza do uczuć i czynów,
Karmi na kształt pierogów i blinów
Daje sercu otuchę, wyściełaną poduchę
Rabarbarem-łopuchem tak wielki!
O piosenko,
Jak mam cię napisać?!
Kiedy wena tak marna i łysa?!
Może dam Ci swe słowo
Aby tak kredytowo
Posiąść muzę, na kilka dni...
Ech, piosenko...
Częściej się mi przydarzaj
Wraz z tym
Co zwykłości zagraża...
Ja to zwrócę z procentem,
Prosto z konta wyjętym,
O piosenko...
Ty śnij się mi...
A piosenka na prośby me głucha.
Tylko gołąb w oddali gdzieś grucha,
I bażanty się drą pośród traw,
Bym zaliczyć mógł dzień pośród gaf...
Nie przychodzi natchnienie ni wena,
Za to męczy od kaca migrena.
Nie zanadto żem zdolny,
Jak cykada czy polny
Koń poniekąd swawolny
Piszę swoją melodię wśród traw...
O piosenko...
Do pisania tym mniej jestem skory
Gdyż pisanie to jest bądź co bądź
Trochę więcej niż podziel i rządź.
Tekst poduszcza do uczuć i czynów,
Karmi na kształt pierogów i blinów
Daje sercu otuchę, wyściełaną poduchę
Rabarbarem-łopuchem tak wielki!
O piosenko,
Jak mam cię napisać?!
Kiedy wena tak marna i łysa?!
Może dam Ci swe słowo
Aby tak kredytowo
Posiąść muzę, na kilka dni...
Ech, piosenko...
Częściej się mi przydarzaj
Wraz z tym
Co zwykłości zagraża...
Ja to zwrócę z procentem,
Prosto z konta wyjętym,
O piosenko...
Ty śnij się mi...
A piosenka na prośby me głucha.
Tylko gołąb w oddali gdzieś grucha,
I bażanty się drą pośród traw,
Bym zaliczyć mógł dzień pośród gaf...
Nie przychodzi natchnienie ni wena,
Za to męczy od kaca migrena.
Nie zanadto żem zdolny,
Jak cykada czy polny
Koń poniekąd swawolny
Piszę swoją melodię wśród traw...
O piosenko...
poniedziałek, 26 lipca 2010
Piękna nasza Polska cała

Jazda przez całą Polskę ma kilka plusów. Poznajemy ciekawe nazwy miejscowości, porównujemy toalety na stacjach benzynowych (jakież spectrum!), oraz mamy czas na przesłuchanie wielopłytowych wydawnictw. Mnie trafiło się wyśmienite wydanie piosenek z "Kabaretu Starszych Panów", a 500 kilometrów odpowiada akurat trzem z hakiem płytom (z przerwami na siusiu i wydostawaniem się z centrów miast, którymi namolnie prowadzi nas Pani z GPS). Jako że urlop spędziłem w otoczeniu wielu traw, piosenkę dedykuję adekwatną:
Nie deptać trawników
Nie deptać trawników! Nie deptać trawników!
Deptanie trawników to hańba trzewików.
Bo trawnik zdeptany jak cześć lub uczucie
Jak krew pozostawia chlorofil na bucie.
Wojskowy i cywilu!
Nie marnuj chlorofilu! (x2)
Nie deptać trawników! Nie deptać trawników!
W trawnikach bez liku jest polnych koników.
I polne tam klaczki, i polne źrebaczki,
Ogierki, wałaszki - ojej!
Deptanie dla tych stworzeń
To pasmo upokorzeń. (x2)
Nie deptać trawników! Nie deptać trawników!
W trawnikach milutko jest żyć krasnoludkom.
To mrówkę pocieszą, to muszkę powieszą,
To sami się śmieszą - haha!
Deptanie trawy w skutkach
Wypiera krasnoludka. (x2)
Nie deptać trawników! Nie deptać trawników!
Trawniki rzecz jasna to włosy dla miasta.
Gdy włos tobie deptać przekleństwa chcesz szeptać
Więc czemu katusza cię trawy nie wzrusza
Mężczyźnie i niewieście
Jest łyso w łysym mieście! (x2)
Jeremi Przybora
niedziela, 25 lipca 2010
Spokój

Ponad łąkami wisi mgła
Mój świat pozostał gdzieś po drodze
Wietrzyk po niebie owce gna
I w ciszy po kolana brodzę
Tak dobrze, tak spokojnie mi
Słońce leniwie ciało pieści
Gdybyś tu jeszcze była Ty
Nic więcej w szczęściu bym nie zmieścił
Więc nie rozpalaj we mnie żaru
Który po letniej burzy zgaśnie
Zapach swej skóry mi podaruj
W uśmiechu się rozjaśnij
Daj mi spojrzenia złoty błysk
I miękki uścisk dłoni
By się zagubił tamten świat
I już nas nie dogonił
Subskrybuj:
Posty (Atom)