wtorek, 22 lutego 2011

...

Ty wzdychasz przez sen,
Pod kocem palce łamiesz.
Wiem
Że Cię nie okłamię.
Nie dałem Ci, co mogłem dać,
Niczego nie dałem,
Co mogło trwać.
Choć jest we mnie płomień
Jasny jak diament.
I Ty.
I ja.

Masz oczy tak jasne,
Gdy patrzysz ma mnie.
A jeśli zgasnę
Zostanie żagiew.
Gdy zechcesz rozdmuchasz ją,
Dla mnie.
By z iskrą tą,
Choćby niewielki
Zapłonął płomień.
Dla Ciebie.
Dla mnie.

niedziela, 20 lutego 2011

A mnie się marzy...


A mnie się marzy dziewczyna
Z kwiatem poziomki we włosach.
Taka, jakich już nie ma...
Na słońcu, naga, bosa.
A wiatr jej włosy splata,
Powiewem dłonie pieści.
Ja takiej bym dziewczynie,
Wypełnił w życiu treści.
Przy studni oraz w stawie
Na trawie i w jeżynach...
Lecz gdyby tak na jawie
Zjawiła się dziewczyna...

poniedziałek, 14 lutego 2011

A takie :)

Zanim kogoś dziś spotkacie, zastanówcie się, dwa razy :D

niedziela, 13 lutego 2011

Nielot

Niewysoko latam, lotki mam podcięte,
Na faceta w lustrze patrzę z pewnym wstrętem.
Boję się jutra, znam wczoraj,
A teraźniejszość wokół chora.
Niewysoko latam, jak kiwi,
Gęba w lustrze coraz bardziej mnie dziwi.
Mogłem być inny, nie jestem.
Życie zdziera się z kartek szelestem.
Niewysoko latam, mijają mnie ludzie,
Ten z lustra też nie ma złudzeń.
A gdy zamilknę, ustąpię,
Nie będę warty wspomnień.

Walentynkowo

Tak mniej więcej w połowie lutego
Na mózg pada ludzkości połowie
On lgnie do niej, a ona do niego,
I czekają, co drugie im powie.
Oczy w oczy w obłędzie wlepiają
Dłonie w dłoniach się grzeją i pocą
Świat im pachnie i bzem i papają,
Księżyc w nowiu zaświeci im nocą.

A więc nie siedź na tyłku kolego,
Wyślij liścik w formacie serduszka
By się włączyć do nurtu takiego
Czas oderwać swój odwłok od łóżka.
Wyczyść buty i zakup trzy róże
Potem idź po swą żabcię, lub kotka.
Bo nie warto samemu być dłużej...
...Walentynka jest zresztą tak słodka...

piątek, 11 lutego 2011

Piątek

piątek, cztery piwa i pół litra,
to na szczęście receptura chytra,
żeby nie zgłupieć, żeby żyć
żeby nie musieć więcej pić...
i żeby nie myśleć,
nim się przyszłość przyśni

cztery piwa, i pół litra,
może do niedzieli wytrwam,
może, boże, zapomnę,
swe problemy ogromne

piątek, cztery piwa i pół litra,
sam się sobie staję do in vitra,
sam się siebie stwarzam,
ale nie obrażam,
jeśli się z człowieka staje wydra.

cztery piwa i pół litra,
nie wyśpiewa tego cytra,
odłożę może, ominę,
byle wytrwać jeszcze odrobinę...

By "siegodnia" stało się "zitra" ...

niedziela, 30 stycznia 2011

Listy

Kiedyś mnie sobie przypomnisz,
Grzejąc przy ogniu wspomnienia.
Nie czułeś nigdy nic do mnie,
Nie chciałeś tego zmieniać.
Niewiele z tego zostało,
Przetarte na brzegach myśli,
I uczuć garstka mała,
Tych, co nie mogły się ziścić.
I listy czytane z rzadka,
Listy wymięte, zżółkłe...
Zamkniesz mnie w białych okładkach
I rzucisz na dolną półkę.

niedziela, 23 stycznia 2011

Sklepowa miłość

Spotkałem dziewczynę, w sklepie...
Nie wchodzić było mi lepiej
Do sklepu po te cytryny,
Nie spotkałbym tej dziewczyny...
I spałbym jak dawniej sypiałem,
Zanim dziewczynę spotkałem...
Niestety, wlazłem i cóż,
W progu dopadło mnie już...
Świstak zaświstał, a potem
Cichym dopadło mnie lotem
Uczucie, co zwykle dopada,
Choćby się tkwiło w zasadach...

A ona stała, za ladą,
A ja wypadłem zbyt blado.
Nie miałem weny, nie miałem róż,
I mnie zatkało, no cóż...
Kupiłem Dosię i Persil,
Zagłuszył łomot mnie z piersi,
I zapomniałem co kupić mam
Wśród serca etiud i gam...

Więc wchodzę do tego sklepu
Tuż przed zamknięciem, na wieczór.
Herbatę bez cytryny piję,
A serce jak biło, tak bije...
Wdepnąłem w to, psia krew,
A u niej te usta i brew...
I świstak wciąż gwiżdże u niej.
Ja na nią gwizdać nie umiem...
I nie wiem jak jej powiedzieć,
Że chciałbym kupić te śledzie...

A ona stoi, jak stała.
I jak pałało, wciąż pała...
Oświadczyć pewnie muszę się jej,
W lodówce coraz jest lżej!
Gdy jej uczucie posiądę
Przestanę straszyć wyglądem.
Trzydzieści kilo więcej mi daj,
Muzo wśród wędlin i jaj!

piątek, 21 stycznia 2011

Dlaczego lubię Johna McClaine?

Dlaczego lubię Johna McClaine?
Bo to constans, stała w moim wyobrażeniu bohatera. Nie jest jak "Nowy Bond", czy "Nowa Lara Croft", to bohater od początku dostający w dupę, a w finale zwyciężający. To może niewiele, w zasadzie to Cienki Bolek jest w trakcie akcji, ale spełnia moje wymogi BOHATERA...
Metro wymogi ludzi z kasą i bez odrobiny charakteru zapoczątkowały nowy gatunek idola. Ja nie mam kasy, jedynie nieco rozumu. I wolę ten stary, wypróbowany i męski typ idola, choćby był kobietą jak Lara Croft...

Post Scriptum: Ja wiem, że Nowy Bond też od początku w dupę bierze... Ale skoro Bond przez 50 lat nie brał, to jest jedynie jego kuzyn, cienias i biseksualista, a nie żaden macho, którego znam od lat... Angola geja bym zniósł, Angola dupka nie potrafię...
No i brzydki jest okropnie, nawet porównując z właścicielem Haca... :(

Wesoła wrona

Siedzi na drzewie wesoła wrona
I już od świtu ze śmiechu kona,
Spogląda z góry ze swej loży
I czeka, aż się ktoś wyłoży...

Pan wyszedł z klatki, z niewielką paczką
Pośliznął już się za wycieraczką
Wiec go odwożą ze "Styksa" goście
Ażeby wronie było radośniej...

Z rykiem głośników podjeżdża fura
Umc!Umc! I furą w bałwanka nura.
Już tryska woda wśród mrozu rankiem,
Albowiem hydrant był pod bałwankiem...

Karmiła babcia ptaszki z okienka,
Pod oknem leży już babci ręka...
I jej nie zszyją żadne doktory,
Bo na podwórku mamy kondory...

Pies chciał na kotka napaść ukradkiem,
Teraz go pani miotełką w siatkę...
Gdyby był ptaszkiem, to byłby nielot.
Bo to był kotek marki ocelot...

Śmiała się wrona, przytupywała
Aż się gałązka pod nią złamała.
Nie znajdziesz wrony , choćby z latarką...
Bo przyszła wiosna, i typ z kosiarką...

wtorek, 4 stycznia 2011

Odchudzanie kota

Jak odchudzić kota? To proste,
w tej dziedzinie też mamy już postęp.
Więc bierze się kota, żywego,
(bowiem trup się odchudza bez tego...)
Oraz sadza się go obok miski
bez jedzenia, z czystości pobłyskiem.
Potem woskiem zatyka się uszy
aby kot nas miauuukotem nie wzruszył.
Oraz ważne! Najlepiej go spętać
by nie łasił się, morda przeklęta!
I teraz, by mózgu nie trudzić
wypada nastawić budzik,
na tydzień, lub dwa tygodnie
by kot odchudził się godnie.

A jeśli serca macie miękkie
niech wam się kot ten nażre, z wdziękiem...
Niech ma brzuszysko niczym bęben...
...teraz już kończę, bo jeść będę...

wtorek, 21 grudnia 2010

Na Rynku...

Siedzi pod murem facet z gitarą
Gra na straganie kwiatom
Pod tyłkiem derkę ma jakąś starą
Nad głową duszę rogatą

Czasem go w kostkę przechodzień kopnie,
Monetą nikt go nie wzrusza.
W tyłek z chodnika ciągnie okropnie...
A bus dostawczy zagłusza...

Cóż mu po jego talencie
Gdy szare tłumy obok płyną
Być może będzie miał choć to szczęście,
Że go gołębie ominą...