Już kąpiesz się nie dla mnie wśród fal WiFi
Fatalnie zatrzasnęłaś mi sieciowe drzwi,
Już nie dla mnie klik myszką, co się kończył zadyszką;
Grozi mi to opryszczką po kres mych dni!
Logujesz już nie dla mnie się w swym GG
W kosz realnie wrzuciłaś archiwum me...
Już na Skypie nie pieścisz,
Przepadł urok niewieści,
Nie masz formy ni treści...
A niechże Cię!
I tylko pomyśl czasem żyjąc w swoim świecie,
Że kogoś tam przez Ciebie serce rwie i gniecie
W necie!
Już laptop Twój nie dla mnie z kamerką swą
Zatapiam się więc w traumie, zachodzę mgłą
Bo choć palce odciskiem obdarzyłem już wszystkie
To na maile tak bliskie
Kliknęłaś „won!”...
To nie do wiary, wszak to tak niedawno było
Gdy logowałem się, a Ty witałaś miło
I gdy mamiłem Cię z pomocą gładkich słów
Ty wszak czekałaś gdy omamię znów
Tak jeszcze było temu kilka dni
Potem delete’a nacisnęłaś i:
Nie dla mnie już zdjęcia Twoje na NK
Starannie skasowałaś swe profile dwa...
W tamten dzień na Facebooku, Amor przeszył mnie z łuku,
Potwierdziłem więc "Drukuj", to jedno mam...
Nie spotkam Cię już nigdy na SL,
Tak słodką tam byłaś i miałem cel.
Już zmieniłaś swe hasło,
By uczucie wygasło,
Mózg zamienił się w masło,
lub inny żel...
I tylko pomyśl czasem żyjąc w swoim świecie,
Że kogoś tam przez Ciebie serce rwie i gniecie
W necie!
sobota, 8 maja 2010
środa, 5 maja 2010
Nieważna płeć podobno :)
Zapraszam tu, Madame!
Gdyż wolny stolik mam
Na dworze zimno tak
A ja tu siedzę sam
Daj skusić się, Madame
Wygodne krzesło jest
Smutki mi w serce rzuć
A nogi gdzie tam chcesz
Poznaję Cię, Madame
Chociaż Ty nie znasz mnie
Bo jestem prosty cham
Człowieka zwykły cień...
Widziałem Panią wczoraj
Wieczorem, obok tuż
Cóż za persona,
Matko! Tak dotknąć chce się już...
Łopotał Pani szal
Na wietrze, co za ból
Pożądać Panią mógłby
Jedynie chyba król
Zdobywcy minę miałaś
Gdy z Panem pięknym szłaś
Mój Boże, jakby się chciało
Mieć jego, k..., twarz...
Zapraszam tu, Madame!(...)
Przemyka czasem szczęście
Opodal, wręcz o krok
I nie wiesz, czy się zmienia
Lecz jest nieważne to
Bo zawsze bierze z sobą
Faceta, co wciąż w snach
Co nazbyt prosty był on
By szczęście Tobie dać
A teraz jednak płaczę
Choć życie takie proste
I masz w nim często wiosnę
Wygrałaś, a więc trać!
Zapraszam tu, Madame!
...tak drobna Pani jest...
Gdy skusi Pani się,
Ja mam dla Pani gest:
Odpuszczam grzechy już
Miłość odpuszczę też
Wybaczam także tym
Bez szczęścia, och, no cóż...
Spójrz na mnie więc, Madame
Niespotykane to
Że Pani płacze, ech...
Nie wierzcie nigdy snom...
recytacja:
Uśmiechnij Pani się
Tak do mnie, tralala
To wszak niewiele jest
A dla mnie- bien, ça va...
Uśmiechnij się, Madame
Zaśpiewaj mi Madame
Ta da da da...
I ze mną tańcz Madame
Ta da da da...
Brawo Madame,
Proszę, Madame....
Ta da da da...
poniedziałek, 22 marca 2010
Wiosenna piosenka
Wiosenna
Zaszumiało wiatrem w głowie
Zaszeptało wśród sitowia
Ciepły podmuch grzeje ciszę
Wkrótce sercem zakołysze...
Ludzie widzą tylko siebie,
Ludzie klepią ludzką biedę
Czasem tylko ptak zakwili,
Zaświergoli, lecz po chwili
Strumienie już szemrzą Tobie
I wargi Twe, płatki magnolii
Zanurzyć chcę się w tej wodzie
I w wargach Twych...
Drzewa tulą się do siebie
Zasłuchane w trawy śpiewie
Pnącze już kochanka szuka
Innej muchy szuka mucha...
Ludzie milczą i z goryczą
Fiołki w głowach sobie liczą,
Wymieniają puste słowa.
Brak zieleni w ich rozmowach
Promienie Ci zaigrały
Na oczach co barwy jemioły
Scałować łzy chcę z rzęs Twoich
I z powiek Twych...
Słońce świeci coraz wyżej
Już ogrzewa starcom krzyże.
Dzień odbiera wciąż godziny,
Nową przyszłość lepi z gliny...
Ludzie drążą wciąż codzienność,
Ludzie ludziom niosą ciemność.
Zabiegani, zastraszeni
W duchu marzą o jesieni
A wokół już wiosna wraca
I palce Twe, kwiaty dmuchawca
Położyć się chcę w zieleni
Na dłoniach Twych...
Zaszumiało wiatrem w głowie
Zaszeptało wśród sitowia
Ciepły podmuch grzeje ciszę
Wkrótce sercem zakołysze...
Ludzie widzą tylko siebie,
Ludzie klepią ludzką biedę
Czasem tylko ptak zakwili,
Zaświergoli, lecz po chwili
Strumienie już szemrzą Tobie
I wargi Twe, płatki magnolii
Zanurzyć chcę się w tej wodzie
I w wargach Twych...
Drzewa tulą się do siebie
Zasłuchane w trawy śpiewie
Pnącze już kochanka szuka
Innej muchy szuka mucha...
Ludzie milczą i z goryczą
Fiołki w głowach sobie liczą,
Wymieniają puste słowa.
Brak zieleni w ich rozmowach
Promienie Ci zaigrały
Na oczach co barwy jemioły
Scałować łzy chcę z rzęs Twoich
I z powiek Twych...
Słońce świeci coraz wyżej
Już ogrzewa starcom krzyże.
Dzień odbiera wciąż godziny,
Nową przyszłość lepi z gliny...
Ludzie drążą wciąż codzienność,
Ludzie ludziom niosą ciemność.
Zabiegani, zastraszeni
W duchu marzą o jesieni
A wokół już wiosna wraca
I palce Twe, kwiaty dmuchawca
Położyć się chcę w zieleni
Na dłoniach Twych...
niedziela, 14 lutego 2010
Jabberwocky by Hacintho
No cóż, zmobilizowałaś mnie! :D W Waćpani ręce perswaduję, Mad :)
Dżarłakiada
Brązdniało, a ślizkrętu krzty
Świdrokręciały wśród dróżbały;
Lichały borogowe ćpy,
I chrząrzał świsświat cały.
„Bacz na Dżarłaka, synu mój.
Szponów co tną, kąśliwych kłów,
I na Dzibdziaba nie idź w bój
Co wraz z Kłapaczem ksępi znów.”
Swój szatkosłowny miecz wziął w dłoń-
Przy pniu się wtrzymał Łubudębu.
Nim się za wrogiem nacznie goń,
Mus porozplatać myśli z kłębów.
Gdy z myślotoni się wynurza,
Tompa już dziarźnie przez ciemżyny
Dżarłak, i skry mu z oczu pruszą,
A z gardła bulkomioty śliny.
I rach, i ciach! I bum, i bęc!
Odgrąbał się od cielska łeb!
Z czerepem tym z powrotem więc
Potętnił tryumfalnie w step.
„Tyś to z Dżarłaka wydarł cień?
W objęcia chodź promyczku mój!
Bajcudny dzień! Ho! Ho! Hej! hej!"
Śmiachotu z ojca tryskał zdrój.
Brązdniało, a ślizkrętu krzty
Świdrokręciały wśród dróżbały;
Lichały borogowe ćpy,
I chrząrzał świsświat cały.
Dżarłakiada
Brązdniało, a ślizkrętu krzty
Świdrokręciały wśród dróżbały;
Lichały borogowe ćpy,
I chrząrzał świsświat cały.
„Bacz na Dżarłaka, synu mój.
Szponów co tną, kąśliwych kłów,
I na Dzibdziaba nie idź w bój
Co wraz z Kłapaczem ksępi znów.”
Swój szatkosłowny miecz wziął w dłoń-
Przy pniu się wtrzymał Łubudębu.
Nim się za wrogiem nacznie goń,
Mus porozplatać myśli z kłębów.
Gdy z myślotoni się wynurza,
Tompa już dziarźnie przez ciemżyny
Dżarłak, i skry mu z oczu pruszą,
A z gardła bulkomioty śliny.
I rach, i ciach! I bum, i bęc!
Odgrąbał się od cielska łeb!
Z czerepem tym z powrotem więc
Potętnił tryumfalnie w step.
„Tyś to z Dżarłaka wydarł cień?
W objęcia chodź promyczku mój!
Bajcudny dzień! Ho! Ho! Hej! hej!"
Śmiachotu z ojca tryskał zdrój.
Brązdniało, a ślizkrętu krzty
Świdrokręciały wśród dróżbały;
Lichały borogowe ćpy,
I chrząrzał świsświat cały.
sobota, 30 stycznia 2010
Sci-Fi? :)
-To niesamowita książka! Powinieneś ją przeczytać!
Adam z podekscytowaniem wymachiwał podręcznikiem historii do klasy XVII, „Późne wieki średnie, historia świata od roku 1989 do 2236”.
Ostrożnie postawiłem tacę z filiżankami na blacie dystrybutora białka. Byłem tradycjonalistą, herbatę parzyłem osobiście, w multiwarze. Ania chyba drzemała, gdyż drgnęła nagle i szeroko otworzyła oczy, gdy jedna z łyżeczek z brzękiem uderzyła o blat.
-Może ciasteczko? Doskonałe, z meksykańskiej fasoli.
-Dziękuję, niestety, przekroczyłem dopuszczalną ilość pustych kalorii na ten miesiąc... Ale wracając do książki! Wyobrażasz sobie??? W tamtych czasach seks z nieboszczykami był zakazany! Całkowicie!
Mimowolnie spojrzałem w stronę lodówki.
-A seks dozwolony był dopiero od 15 roku życia! Wyobrażasz sobie? Tak właśnie ci barbarzyńcy katowali większość ludzkości w najpiękniejszym przecież do uprawiania seksu wieku!!! Nie uwierzyłbym, ale ta książka ma certyfikat Centrum Zapobiegania Chorób Psychicznych z Powodów Seksualnych przy Radzie Europy.
-Niesamowite... To brzmi jak powieść sensacyjna...
-No, jakieś iskierki postępu na szczęście już się pojawiały. Normalnym ludziom w niektórych krajach wolno już było mieć dzieci. Ale wciąż jeszcze panował trend, by małżeństwa były raczej mieszane!
Tu zmieszał się nieco zerknąwszy na moją żonę. Ale ona chyba nie dosłyszała owego lapsusu, zatopiona we własnych myślach.
-Ech, czas na mnie. Wyborna ta herbata z soi. Niestety, muszę odebrać męża z przedszkola, ostatnio się spóźniłem i bardzo płakał. Do zobaczenia na sobotnim mityngu, będziemy palić krzyże pod meczetem.
Uśmiech Adama rozmazał się nieco podczas teleportacji. Niestety, nie stać mnie było na indyjską elektronikę, musiałem się zadowolić amerykańskim chłamem. Ale i tak byłem w lepszej sytuacji niż moi przodkowie, brutalną siłą ograniczonych rządów zmuszani do życia wbrew podstawowym potrzebom człowieka. Usiadłem na sofie, obok żony. Znów drzemała. W swej ulubionej pozycji: zwinięta w kłębek, nos wtulony w puszysty ogon. Tylko sterczące w górę uszy świadczyły, że jest w stanie „stand by”. Delikatnie podrapałem ją za uchem. Zamruczała. Wspaniale jest mieć rodzinę...
czwartek, 7 stycznia 2010
Awatar³
Czy warto uprzedzać się do filmu na podstawie zajawki sporządzonej przez często ogłupiałych "zasadami reklamy" speców od advertisingu? Retoryczność tego pytania nie pozostawia miejsca chyba na odpowiedź. Miałem bowiem wczoraj okazję, a nawet przyjemność oglądnąć "Awatara" w wersji 3D. A bilety kupowałem pod niejakim naciskiem bliskiej mi osoby, obawiając się, że zamiast okularów stereoskopowych bardziej przyda mi się jakaś blenda...
Teraz powinienem zawrzeć kilka mądrych zdań, zawierających skrót historii kina adventure, oraz zakreślić granice między fikcją i futurystyką. Tylko po co?
Cameron podarował nam kawał dobrej roboty, stworzywszy nareszcie kolejny film zrodzony z pasji. Zręczna akcja, fenomenalne efekty specjalne i nie nadmiernie ckliwy, jak na amerykański film klimat. Reżyser nie poszedł nawet na łatwiznę enviromentalismu, stwarzając strawną wizję Gai - matki. Owszem, bajka. Ale dobrze opowiedziana.
Co do aktorstwa - Sigourney Weaver. Być może ktoś tam jeszcze grał, ale to ona utrzymała w ryzach prawdopodobieństwa ten film. Niestety, rola zagrana przez wyśmienitego Stephena Langa była tak płaska, że można by ją używać zamiast znaczka pocztowego...
Cameron powrócił. Czyli nastepne kilka jego filmów będzie zapewne totalnymi klęskami. Trudno. Ale przynajmniej będzie można znów czekać na coś, co nam zostanie w pamięci.
Być może jesteśmy już znużeni fajerwerkami stwarzanymi przez twórców i potrzebujemy filmów z momentami, które pozwolą nam pomyśleć. Nie upieram się przy swoim zdaniu, ale "Awatar" może stać się czymś w rodzaju "Nowej Nadziei", pierwszych "Gwiezdnych Wojen". One w momencie wejścia na ekrany także nie zapowiedały jakiejś rewolucji...
P.S.: Wersja była 3D w technologii Dolby... Śmiało mozecie sobie podarować. De facto sprawdzaja się w tej technologii powolne ujęcia, choćby podgląd bohaterów przez szklane tafle, oraz scenariuszowo trójwymiarowe projekcje rzutników przyszłości. Reszta niemal niknie w błyskawicznych ujęciach. Tak naprawdę, prawdziwą 3D była reklama Cyfry + przed projekcją...
Teraz powinienem zawrzeć kilka mądrych zdań, zawierających skrót historii kina adventure, oraz zakreślić granice między fikcją i futurystyką. Tylko po co?
Cameron podarował nam kawał dobrej roboty, stworzywszy nareszcie kolejny film zrodzony z pasji. Zręczna akcja, fenomenalne efekty specjalne i nie nadmiernie ckliwy, jak na amerykański film klimat. Reżyser nie poszedł nawet na łatwiznę enviromentalismu, stwarzając strawną wizję Gai - matki. Owszem, bajka. Ale dobrze opowiedziana.
Co do aktorstwa - Sigourney Weaver. Być może ktoś tam jeszcze grał, ale to ona utrzymała w ryzach prawdopodobieństwa ten film. Niestety, rola zagrana przez wyśmienitego Stephena Langa była tak płaska, że można by ją używać zamiast znaczka pocztowego...
Cameron powrócił. Czyli nastepne kilka jego filmów będzie zapewne totalnymi klęskami. Trudno. Ale przynajmniej będzie można znów czekać na coś, co nam zostanie w pamięci.
Być może jesteśmy już znużeni fajerwerkami stwarzanymi przez twórców i potrzebujemy filmów z momentami, które pozwolą nam pomyśleć. Nie upieram się przy swoim zdaniu, ale "Awatar" może stać się czymś w rodzaju "Nowej Nadziei", pierwszych "Gwiezdnych Wojen". One w momencie wejścia na ekrany także nie zapowiedały jakiejś rewolucji...
P.S.: Wersja była 3D w technologii Dolby... Śmiało mozecie sobie podarować. De facto sprawdzaja się w tej technologii powolne ujęcia, choćby podgląd bohaterów przez szklane tafle, oraz scenariuszowo trójwymiarowe projekcje rzutników przyszłości. Reszta niemal niknie w błyskawicznych ujęciach. Tak naprawdę, prawdziwą 3D była reklama Cyfry + przed projekcją...
czwartek, 31 grudnia 2009
Chłopczyk z zapałkami
-Do diabła!
Mógł nie zakląć, mógł zwyczajnie poprosić kogoś o ogień. Ale sami rozumiecie, facet...
W oknach na pierwszym piętrze ciepło rozbłyskała chińska choinka.Tajwańskie żarówki leniwie oświetlały okno kuchni, bystre oko umiejscowione na drugim piętrze z miejsca rozpoznałoby bigos skwierczący wśród wątpliwego aromatu czosnku z Biedronki.
"Ach, to juz Nowy Rok!"- pomyślał agent 017, chowając w zanadrze kbk AK i naboje do bitej śmietany.
Ten rok należał do Agentów Ciemnej Strony. Zwerbowali więcej idiotów, niż udało się zwerbować nam. Wygrali batalię o poprawność polityczną w publikatorach. Ha! Mało tego! Otruli przy pomocy Pedigree Pal Ulubienca Pierwszej Rodziny! I postarali się, by Kaszubi nie mieli ulubionych zwierząt domowych...
Pierwsza zapałka rozbłysła pośród ciemności i Kenney'ego G..
Kazdy rok przynosi ze soba smutek, chyba ze ma sie 19 lat.
Agent 017 nie miał.
...krew z szyi akwizytora Providence sączyła się leniwie. Ot, trup, jakich za mało.
Inspektor Gandziet zwrócił jednak uwagę na dwumilimetrowe wgłąbienie w puszystym śniegu. Z tryumfalnym "Nasi tu byli!" wydłubał zapałkę z dwumilimetrowego w srednicy wgłębienia w śniegu. Podniósł ja uwaznie, i obejrzał pod słońce. Po czym westchnął, i zwrócił się do nadkomisarza Maurera:
-Dupa tam, szefie... Ktoś se zwyczajnie nie pobzykał TEJ NOCY...
Nadinspektor lubieżnie przytulił świadka zbrodni, o 40 lat młodszą i o 60 tysięcy bogatsza we włosy Katarzynę K.
- Nie myślcie sobie, 017, te ujemne wskaźniki nie biorą się z supermarketów. Takie jest życie.
Kasiu! Pocałuj pana!
............................................................................
Pamiętajcie, zwłaszcza w nowy rok, piwo należy spożywać na początku. Mniej petów w śniegu i lżejszy kac.. .
Mógł nie zakląć, mógł zwyczajnie poprosić kogoś o ogień. Ale sami rozumiecie, facet...
W oknach na pierwszym piętrze ciepło rozbłyskała chińska choinka.Tajwańskie żarówki leniwie oświetlały okno kuchni, bystre oko umiejscowione na drugim piętrze z miejsca rozpoznałoby bigos skwierczący wśród wątpliwego aromatu czosnku z Biedronki.
"Ach, to juz Nowy Rok!"- pomyślał agent 017, chowając w zanadrze kbk AK i naboje do bitej śmietany.
Ten rok należał do Agentów Ciemnej Strony. Zwerbowali więcej idiotów, niż udało się zwerbować nam. Wygrali batalię o poprawność polityczną w publikatorach. Ha! Mało tego! Otruli przy pomocy Pedigree Pal Ulubienca Pierwszej Rodziny! I postarali się, by Kaszubi nie mieli ulubionych zwierząt domowych...
Pierwsza zapałka rozbłysła pośród ciemności i Kenney'ego G..
Kazdy rok przynosi ze soba smutek, chyba ze ma sie 19 lat.
Agent 017 nie miał.
...krew z szyi akwizytora Providence sączyła się leniwie. Ot, trup, jakich za mało.
Inspektor Gandziet zwrócił jednak uwagę na dwumilimetrowe wgłąbienie w puszystym śniegu. Z tryumfalnym "Nasi tu byli!" wydłubał zapałkę z dwumilimetrowego w srednicy wgłębienia w śniegu. Podniósł ja uwaznie, i obejrzał pod słońce. Po czym westchnął, i zwrócił się do nadkomisarza Maurera:
-Dupa tam, szefie... Ktoś se zwyczajnie nie pobzykał TEJ NOCY...
Nadinspektor lubieżnie przytulił świadka zbrodni, o 40 lat młodszą i o 60 tysięcy bogatsza we włosy Katarzynę K.
- Nie myślcie sobie, 017, te ujemne wskaźniki nie biorą się z supermarketów. Takie jest życie.
Kasiu! Pocałuj pana!
............................................................................
Pamiętajcie, zwłaszcza w nowy rok, piwo należy spożywać na początku. Mniej petów w śniegu i lżejszy kac.. .
niedziela, 27 grudnia 2009
Co robi nasz Bobik?
Znudzony Świętami miałem już popełnić dłuższy tekst, ale na szczęście trafiłem na już napisany, co zaoszczędziło mi pracy. Wesołego Alleluja.TUTAJ ->
piątek, 11 grudnia 2009
Bądź ksenofobem!
Dlaczego... To pewnie pytanie, które zaprzątnie umysły kilku osób na co najmniej 3 minuty, a szkoda tych trzech minut spędzonych po mojemu, na jałowym myśleniu :) A warto jest jedynie po to, by nie poddawać się opiniom autorytetów, chyba warto uzmysłowić sobie swoje własne błędy samemu :)
wtorek, 8 grudnia 2009
Któreś tam intermedium
Zdecydowałem, stanowczo, zakończyć swe męki,
W kwestii niemożności w temacie piosenki...
Śpiewać nie mogę, sadyzmu we mnie brak.
Więc tylko napiszę tak:
Mnie czasem Pani brakuje, tak między wtorkiem a środą...
To chyba jest Pani wina, sorry, że słowa ubodą.
Bo tak mnie stale porzucać, zostawiać na własny sumpt?
W zasadzie jak Pani może? Mogę utracić grunt...
Ja wiem, że co sobotę, niewinną ma Pani twarz,
Lecz miedzy wtorkiem a środą ja zawsze tęsknię, że aż...
Być może to sentymenty, styczna do moll, a nie dur.
Lecz w końcu Pani to może... Cholera... Kurrrrrrr....
Ja bym Panią chciał codziennie, poza pracą, jasna rzecz!
(W pracy także bardzo chętnie, tak codziennie, lecz...)
Ja bym z Panią, przez rok cały, choćby przeszkadzało to.
Ja bym z Panią całe życie... A, telefon? Oooo.... :(
P.S.: dawno nie wtykałem kijka, ani TNT w mrowisko, wiec tak sobie :P Kliknij sobie, Dociekliwcze na tytuł posta...
W kwestii niemożności w temacie piosenki...
Śpiewać nie mogę, sadyzmu we mnie brak.
Więc tylko napiszę tak:
Mnie czasem Pani brakuje, tak między wtorkiem a środą...
To chyba jest Pani wina, sorry, że słowa ubodą.
Bo tak mnie stale porzucać, zostawiać na własny sumpt?
W zasadzie jak Pani może? Mogę utracić grunt...
Ja wiem, że co sobotę, niewinną ma Pani twarz,
Lecz miedzy wtorkiem a środą ja zawsze tęsknię, że aż...
Być może to sentymenty, styczna do moll, a nie dur.
Lecz w końcu Pani to może... Cholera... Kurrrrrrr....
Ja bym Panią chciał codziennie, poza pracą, jasna rzecz!
(W pracy także bardzo chętnie, tak codziennie, lecz...)
Ja bym z Panią, przez rok cały, choćby przeszkadzało to.
Ja bym z Panią całe życie... A, telefon? Oooo.... :(
P.S.: dawno nie wtykałem kijka, ani TNT w mrowisko, wiec tak sobie :P Kliknij sobie, Dociekliwcze na tytuł posta...
środa, 2 grudnia 2009
Nowy post
Nie chce mi się pisać nowego posta. Myślę że nawet blogi gwiazd hip-hopu (czy jak to się teraz nazywa) są ciekawsze. I może nawet mądrzejsze. Mądrość nie była nigdy dla mnie wyzwaniem, podobnie jak Everest. Lęk wysokości, i tyle. Ale nie doczytałem obowiązków blogowicza, może mi wykasują konto, więc zapełniam błahymi literkami białą przestrzeń.
Zawsze chciałem być błaznem. Człowiekiem poza zasadami, uwolnionym od przymusu bycia miłym dla bycia. Nie udało mi się to, choć zająłem pewną pokrewną enklawę. "Ten grzeczny, złośliwy facet". Dobre i to.
Zawsze chciałem być błaznem. Człowiekiem poza zasadami, uwolnionym od przymusu bycia miłym dla bycia. Nie udało mi się to, choć zająłem pewną pokrewną enklawę. "Ten grzeczny, złośliwy facet". Dobre i to.
środa, 11 listopada 2009
No, nareszcie...
Od kiedy tabloidy zamieściły moje zdjęcie i życiorys, nie miałem ani chwili spokoju... Może trzeba było nie przepuścić wiadomości, że jestem z Wrocławia? Beata wciąż przesyła mi przekaz na konto. Ale po co zadawałem się z Weroniką?! Szef mówi, że nie mają kasy na opłacenie ukraińskiej mafii... Może rzucą mnie do rozpracowania transplantologów, potrzebuję swojej głowy na własnym karku...
Subskrybuj:
Posty (Atom)